'

Aktualności: Mortal Kombat X - podyskutuj o najnowszej ods?onie MK!

Autor Wątek: Moje opowiadanie - franqey  (Przeczytany 2900 razy)

Offline franqey

  • U?ytkownik
  • Wiadomości: 657
  • Płeć: Mężczyzna
  • Szary eminencja
    • Zobacz profil
Moje opowiadanie - franqey
« dnia: Lipca 19, 2009, 09:11:17 pm »
A co mnie tam. Je?li wszyscy zabijaj? moich ulubionych kombatantów, to trzeba napisa? w?asn? wersj? historii. Jak mawia? Goebbels "K?amstwo powtórzone milion razy staje si? prawd?". Kontynuowa? mi si? pewnie nie b?dzie chcia?o, ale zobaczymy:



   Shao Khan nauczy? si? wiele od swej ostatniej pora?ki. Nie lekcewa?y? ju? swoich przeciwników, oraz nie marnowa? si? ani czasu na na?miewanie si? z ich s?abo?ci. Od kiedy przegra? pojedynek z Liu Kangiem wiedzia? ?e nawet taka miernota mo?e by? niebezpieczna je?li si? jej nie doceni. Wchodz?c na piramid? Imperator nie traci? czasu na niepotrzebne potyczki maj?ce na celu jedynie podkre?li? jego pot?g?. Na to jeszcze b?dzie czas. Teraz liczy?o si? jedynie to aby by? na szczycie jako pierwszy, i zachowa? dostatecznie du?o si? aby móc si? zmierzy? z tym co go tam czeka. Kieruj? si? tak? w?a?nie strategi? Shao Khan doszed? na platform? przed ostatnim rz?dem schodów. Po drodze pokona? ju? ko?o tuzina takich miejsc. Teraz wystarczy?o ju? tylko wbiec na sam szczyt, aby wype?ni? swe przeznaczenie – sta? si? najpot??niejszym wojownikiem w historii, oraz zapanowa? nad wszech?wiatem. Na drodze do tego marzenia sta? ju? tylko jeden wojownik – Onaga.
Du?o razem przeszli?my – zacz?? smokopodobny stwór wzlatuj?c nad dawnego Imperatora – walczymy ze sob? ju? tyle lat ?e...
Shao Khan nie da? sko?czy? kwestii swemu oponentowi. Uderzy? go z ca?ych si? m?otem w skrzyd?o, i prze krótk? chwil? patrzy? jak Onaga pikuje w przepa??. Nie ogl?daj?c si? wi?cej za siebie wbieg? ile si? w nogach na sam szczyt.
                To co ukaza?o si? oczom imperatora nie da?o si? opisa? w ?adnym ze znanych mu j?zyków (jako ?e Shao nie zna? polskiego, postaram si? wam to przybli?y?).Blaze kl?cza? na jednym kolanie odwrócony ty?em do Khana, a z jego boku wyp?ywa?a lawa zciekaj?ca po kraw?dziach piramidy nadaj?c jej kszta?t wulkanu. Dopiero gdy jego g?owa opad?a mo?na by?o zobaczy? twarz Raidena przekrzywion? w szale?czym u?miechu. Jego oczy wyra?a?y czysty ob??d, a poza ustami i ?lepiami oblicze Boga Piorunów wydawa?o si? by? ca?kiem martwe. Po chwili cielsko Blaze'a ca?kiem zwali?o si? na ziemi? ods?aniaj?c ca?? sylwetk? Raidena.
                   By?emu Imperatorowi zacz??o kr?ci? si? w g?owie. Tyle czasu czeka? na t? chwil?, by to w?a?nie Ona, a nie ten „przyjaciel ludzi” sta? teraz nad truch?em Blaze'a, z zakrwawionym m?otem, poprzypalan? peleryn? i dostoje?stwem wypisanym na obliczu. Tyle lat oczekiwa? na to co mu si? wszak nale?a?o. A wszystko po co? Aby teraz jaka? ?a?osna kreatura, nie potrafi?ca si? przyzna? nawet do w?asnych intencji mia?a mu to odebra?? Shao Khan by? tym tak sparali?owany ?e nawet nie zwruci? uwagi na to ?e Raiden go dostrzeg?, i zacz?? powoli zbli?a? si? w jego kierunku. . By?y Imperator nie by? jednak przera?ony t? my?l. W zasadzie nawet nie zna? tego uczucia. Nie by? równie? za?amany, ani zniech?cony. Jedynym uczuciem jakie teraz siedzia?o w g?owie Shao Khana by? wkurw. Nie jakie? tam zdenerwowanie, lecz najszlachetniejszy królewski wkurw, na który sta? tylko osob? która kiedy? w?ada?a prawie ca?ym wszech?wiatem. Jedynym pragnieniem Khana by?o zabijanie. Chcia? wzi?? odwet za wszystkie zniewagi jakich ostatnio dozna?. Nie uk?ada? ju? ?adnych strategii, nie planowa?. Jedyne czego ?akn?? to zabi? tego drania, który odebra? mu jego dostoje?stwo, a pó?niej ka?d? ?yw? istot?. Jego oczy zap?on??y ogniem który bucha? w jego sercu. Z?apa? w jedn? d?o? m?ota jakby to by?o piórko, i ruszy? z pe?n? pr?dko?ci? w kierunku Boga Piorunów. Raiden widz?c to równie? pop?dzi? ku Shao Khanowi, zalewaj?c si? salwami szata?skiego ?miechu.
                  Widz?c co si? kroi Starsi Bogowie zst?pili na ziemi?, aby powstrzyma? nadci?gaj?c? rze?. By?o jednak za pó?no. Bóg Piorunów i Imperator w tej samej chwili wyskoczyli w powietrze, a ich m?oty zderzy?y si? ze sob?.  Uderzenie by?o tak silne, ?e Starsi Bogowie uciekli z powrotem tam z k?d przybyli. Mia?o ono jeszcze jeden skutek – otworzy?o olbrzymi portal zapiecz?towany kilkaset lat po powstaniu ?wiatów przez nieznanego bohatera, który przeniós? ca?? piramid?, ze wszystkimi znajduj?cymi si? na niej wojownikami do zakazanego wymiaru.
« Ostatnia zmiana: Lipca 19, 2009, 09:14:33 pm wysłana przez franqey »
But if you're gonna dine with them cannibals
Sooner or later, darling, you're gonna get eaten
But I'm glad you've come around
here with your animals
And your heart that is bruised but unbeaten
And beating like a drum

Offline Kitana,Sindel,Tomek

  • U?ytkownik
  • Wiadomości: 900
    • Zobacz profil
Odp: Moje opowiadanie - franqey
« Odpowiedź #1 dnia: Lipca 19, 2009, 09:18:41 pm »
ta... no nic, to by?o, musz? nad wyraz ciekawe, tymbardziej ze wykorzysta?es moj pierwotny koncept walki Raidena z Kahnem, po tym gdy gromowladny pokonalby Blaze'a

robaczek

  • Gość
Odp: Moje opowiadanie - franqey
« Odpowiedź #2 dnia: Lipca 19, 2009, 09:57:12 pm »
(...) Shao Khan nie da? sko?czy? kwestii swemu oponentowi. Uderzy? go z ca?ych si? m?otem w skrzyd?o, i prze krótk? chwil? patrzy? jak Onaga pikuje w przepa??. Nie ogl?daj?c si? wi?cej za siebie wbieg? ile si? w nogach na sam szczyt. (Wida? od razu, ?e Onaga nie jest zbyt popularny XD.)
                To co ukaza?o si? oczom imperatora nie da?o si? opisa? w ?adnym ze znanych mu j?zyków (jako ?e Shao nie zna? polskiego, postaram si? wam to przybli?y?). (hm, jakby si? tak nad tym zastanowi?, to Shao to pó?g?ówek, tyle lat ju? ?yje i jeszcze si? gamo? tego Polskiego nie nauczy??! O.o) (...) Tyle czasu czeka? na t? chwil?, by to w?a?nie Ona (em, o jak? "on?" chodzi?), (...) Jedynym uczuciem jakie teraz siedzia?o w g?owie Shao Khana by? wkurw (ten "wkurw" mnie zabi? XD). (...) Starsi Bogowie uciekli z powrotem tam z sk?d przybyli. (a co si? maj? wtr?ca?, stare dzidy! tak jest!) Mia?o ono jeszcze jeden skutek – otworzy?o olbrzymi portal zapiecz?towany kilkaset lat po powstaniu ?wiatów przez nieznanego bohatera, który przeniós? ca?? piramid?, ze wszystkimi znajduj?cymi si? na niej wojownikami do zakazanego wymiaru. (no, ale nie mo?na by?o dopisa?, chocia? takimi ma?ymi literkami, ?e Shao zar?n?? Raydena? No, chocia? w jednym zdaniu?)

PS. "zwróci?" piszemy przez "ó".
« Ostatnia zmiana: Lipca 19, 2009, 09:58:46 pm wysłana przez robaczek »

Offline SlaveMe TortueMe KillMe

  • U?ytkownik
  • Wiadomości: 1913
  • WHERE IS MY FUCKIN' STAR?!?!?!?!
    • Zobacz profil
Odp: Moje opowiadanie - franqey
« Odpowiedź #3 dnia: Lipca 20, 2009, 11:34:02 pm »
                To co ukaza?o si? oczom imperatora nie da?o si? opisa? w ?adnym ze znanych mu j?zyków (jako ?e Shao nie zna? polskiego, postaram si? wam to przybli?y?). (hm, jakby si? tak nad tym zastanowi?, to Shao to pó?g?ówek, tyle lat ju? ?yje i jeszcze si? gamo? tego Polskiego nie nauczy??! O.o)
Ha.... ha.... ha...
Tyle czasu czeka? na t? chwil?, by to w?a?nie Ona (em, o jak? "on?" chodzi?)
Mi sie wydaje ze franqeyowi chodzi?o o popularn? 'twoja star?'... ;)
Jedynym uczuciem jakie teraz siedzia?o w g?owie Shao Khana by? wkurw (ten "wkurw" mnie zabi? XD).
Cieszy mnie to..... :)
Starsi Bogowie uciekli z powrotem tam z sk?d przybyli. (a co si? maj? wtr?ca?, stare dzidy! tak jest!)
"dzidy" a jak?e! niech wypierdalaj? do zbrojowni!
Jam jest ten który przywodzi do zguby,
Ten który uciska  maluczkich,
(...)
Patrzcie na me dzie?a o wielcy tego ?wiata,
I p?aczcie nad swym losem....
Jam jest Lord  - Ten Który Przynosi Burz?

"Wygra? ten g?upi chuj SlaveMe. Gratulujemy"
                                        Adept 3 czerwca 2010
NITHE AR LITUL,
NITHE AR TRETUL,
KAAR ATH TRET RO
THO KI EFFEL OT ETEROTOT
(...)
NITHERA AR ARITE OT LAR KA'AR BAAR

Offline franqey

  • U?ytkownik
  • Wiadomości: 657
  • Płeć: Mężczyzna
  • Szary eminencja
    • Zobacz profil
Odp: Moje opowiadanie - franqey
« Odpowiedź #4 dnia: Stycznia 09, 2010, 07:08:51 pm »
"Farsa must go on", czyli jak wymusi? na Adepcie d?ug? list? cytatów"


       Bycie Starszym Bogiem nie jest takie pi?kne jak si? wydaje ?miertelnikom. Oczywi?cie, jest wiele pozytywów - olbrzymia w?adza, strach i szacunek jaki si? budzi w?ród istot ni?szych oraz niesamowite zdolno?ci to tylko wierzcho?ek góry lodowej. Wszystko to jednak, w po??czeniu z nie?miertelno?ci? nie daje pe?ni satysfakcji, a rodzi wiele problemów. Pierwsz? grup? strapie?, które od zawsze dr?czy?y Starszych s? pytania filozoficzne. Mimo ?e wielu z nas nie chce si? do tego przyzna?, nie opracowali?my metafizyki jako?ciowo lepszej od tej ?miertelników. Starszy Bóg nie jest Absolutem, o czym mo?e ?wiadczy? cho?by to ?e nie jest Jedyny. Nasza wszechmoc, tak oczywista dla wielu zjadaczy chleba równie? jest jedynie legend?. Gdyby który? z nas by? wszechmocny, wytraci?by pozosta?ych, i samodzielnie w?ada? wszech?wiatem. Ludzie nauk? o samym sobie nazywaj? antropologi? - nauk? o cz?owieku. My - Starsi bogowie tak? nauk? musieliby?my nazwa? teologi?, jednak?e niezale?nie od nazewnictwa odpowiada?aby ona na pytania antropologicznie ( z uwzgl?dnieniem naszych poszerzonych zdolno?ci poznawczych). Na pytania teologiczne przeniesione na metapoziom nie mamy jasnej odpowiedzi, jednak?e wi?kszo?? z nas wierzy w Absolut. Starsi Bogowie nie opracowali adekwatnej etyki, co zapewne ma zwi?zek z nasz? pot?g?. Jako ?e w?adamy niesamowitymi mocami, nigdy nie liczyli?my si? za bardzo z istotami s?abszymi, oraz stali?my si? bardzo egoistyczni. W zwi?zku z tym, jako ?e Starsi nie s? niezniszczalni, nasz system etyczny sprowadza si? g?ównie do przetrwania. Wszyscy Starsi Bogowie prowadz? mi?dzy sob? bardzo zr?czne intrygi, maj?ce na celu udowodnienie swojej wy?szo?ci nad pozosta?ymi. Gierki które przez ?miertelników pewnie uznane zosta?yby za ma?ostkowe zajmuj? nam wi?ksz? cz??? wieczno?ci, jakkolwiek ?miesznie by to brzmia?o. Ostatni?, do niedawna najmniejsz? grup? problemów Starszych Bogów s? problemy zwi?zane ze ?miertelnym. Nie chodzi oczywi?cie o wasze ?mieszne k?opoty pokroju "co dzi? w?o?y? do garnka", gdy? te nas wcale nie dotykaj?. Prawdziwa trudno?? zwi?zana z wami zatacza tak na prawd? o metafizyk? i antropologi?.Jak ju? wykaza?em, Starsi Bogowie maj? tak na prawd? niewiele wspólnego z Absolutem. Jeste?my czym? na kszta?t wy?szego stadium ewolucji w stosunku do was. Czasem zdarza si? wi?c, ?e który? ?miertelnik staje si? Starszym Bogiem. Musi si? oczywi?cie wcze?niej wykaza? jakim? wspania?ym czynem, wykraczaj?cym ponad jego ?a?osny ?ywot, a wtedy decyzj? wi?kszo?ci z Nas zostaje zaproszony do Naszego grona. Dawniej takie przypadki mia?y miejsce raz na kilka tysi?cleci, ostatnimi czasy jednak?e ewolucja ta przekszta?ci?a si? w prawdziw? rewolucj?. We wszech?wiecie pojawi?o si? wielu wspania?ych wojowników, z których prawie ka?dy móg?by si? ubiega? o stopie? Starszego Boga. Tymczasem przyj?cie cho?by kilku z nich mog?oby zaburzy? delikatn? równowag? si? panuj?c? na niebiosach. Postanowili?my zatem st?amsi? t? rewolucj?, sprawi? by ?miertelnicy pozabijali si? nawzajem. ?adnemu z nas nawet nie przysz?o do g?owy ?e w wyniku tych dzia?a? zostanie otwarty portal do Zakazanego Wymiaru. Na szcz??cie zamkn?? on si? zaraz po tym jak wch?on?? piramid?, tym nie mniej jego piecz?? zosta?a z?amana. W ?adnym wypadku nie mo?emy ryzykowa? ponownego otwarcia! W tym celu postanowili?my przebudzi? wojownika, którego nawet imi? zosta?o zapomniane, a który ju? raz zapiecz?towa? portal. Sam podj?? tak? decyzj?, ?e aby wraz ze ?mierci? jego legendy zagin??a tak?e i pami?? o portalu. By jednak go przebudzi?, potrzebny jest inny wojownik, , którego cia?o sta?oby si? niejako pojemnikiem dla zapomnianego. W tym celu udali?my si? jeszcze raz na pole bitwy pod piramid?. Zaiste, gdy zosta?em Starszym Bogiem, nawet przez my?l mi nie przesz?o, ?e b?d? musia? przerzuca? martwe cia?a, w poszukiwaniu tego jedynego ocala?ego. Wy, ?miertelnicy, nawet nie jeste?cie w stanie sobie wyobrazi? jak upadlaj?ce musi to by? dla kogo? mojego formatu. Nie mo?emy sobie jednak pozwoli? na wskszesanie którego? z poleg?ych, gdy? energia do tego potrzebna mog?aby na nowo otworzy? portal. W miejscu w którym rozegra?a si? bitwa znale?li?my wielu wspania?ych wojowników. Wymieni? tylko imiona tych najm??niejszych, a s? to: Ermac, Sarena, Hsu Hao, Mo Cap, Deagon i Taven synowie Agnusa, Shunjiko, Chameleo, Khameleon, Kobra i Kira z klanu Black Dragon, Dairou oraz Darius, Kai z Bia?ego Lotosu, oraz Jade- przyboczna królowej, a nadto i Kintaro najpot??niejszy z nich wszystkich. Gdy ju? zaczyna?em traci? wszelk? nadziej? jeden ze starszych krzykn?? - "Tu kto? oddycha. Ma z?amany kr?gos?up, , zmia?d?on? prawic?, oraz pot??n? ran? klatki piersiowej, ale oddycha". Gdy zbli?y?em si? do niego oniemia?em z rozpaczy. Od teraz ca?a Nasza nadzieja, Nasza chwa?a, majestat, Nasza godno?? i dziedzictwo spocz??o w r?kach najwi?kszego chama jaki chodzi? po ziemi - od Kano.
But if you're gonna dine with them cannibals
Sooner or later, darling, you're gonna get eaten
But I'm glad you've come around
here with your animals
And your heart that is bruised but unbeaten
And beating like a drum

 

Podobne Tematy

  Temat / Zaczęty przez Odpowiedzi Ostatnia wiadomość
54 Odpowiedzi
15736 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Grudnia 26, 2010, 01:35:32 am
wysłana przez johnx
11 Odpowiedzi
4482 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Lipca 24, 2009, 12:02:30 pm
wysłana przez Cobra
8 Odpowiedzi
3297 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Lipca 24, 2009, 12:31:28 pm
wysłana przez Cobra
3 Odpowiedzi
4867 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Kwietnia 30, 2013, 09:49:18 am
wysłana przez arti91