Aktualności:

Zawieszenie działalności forum od maja 2025. Czytaj więcej

Menu główne

GRY - Od A do Z

Zaczęty przez Cobra, Sierpień 15, 2009, 10:58:59 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Cobra

No to tak, na ten temat wpadłem, po przeczytaniu tematu stworzonego przez "SlaveMe TortueMe KillMe" o Filmach. . .
A więc są takie same zasady jak tam, piszemy opinie danej gry, swoją recenzje, odczucie po zagraniu itd, obojętnie na jaką platformę, czy jest to PC czy PS3 ;)
Możemy tu też pisać o problemach w danej grze, powtarzam, ten temat jest jak kopia tematu o Filmach, lecz w tym temacie piszemy o grach!
A więc zaczynamy, 3, 2, 1. . . START!

Cobra

#1
Ok to może ja zacznę?!

X-Man Origins: Wolverine - Gra jest świetna lecz nie jest do końca dopracowana, producenci skoncentrowali się raczej na realizmie, chodzi mi o przecinaniem głów i innych części ciał wrogą, a to jak Logan się regeneruje to cudo, dostaniesz parę strzałów, to twój główny bohater ma wspaniale zrobione rany i dziury lecz potem się cały regeneruje, widać że ciężko na tą częścią gry pracowali.
Dla fanów "X-Men" polecam grę, gdyż gra ma swój klimat, producenci nie bali się stworzyć brutalnej gry, zobaczymy w grze dużo krwi i szczątek innych postaci ;)

Ale jest ten minus, a jaki on jest?
Myślałem że grafika w grze jest bardziej przybliżona do Uncharteda Darke Fortune, myliłem się, może i filmiki są rewelacyjne ale grafice dałbym 3/5. . .

Ogólnie gra się przyjemnie, są nawet trofea, które bardzo lubię zdobywać. Trofea się przyjemnie i łatwo zdobywa, nie które wymakają paro godzinnej pracy ale za to bardzo przyjemnej.

Grę oceniam w skali od 1 do 10 na 8,5, ponieważ gra nie jest tak rewelacyjna, ale miło się gra ;)

I jeszcze na koniec, mam problem i to wielki, utchnołem w jednym miejscu w tej grze, a mianowicie tam gdzie walczysz z 4 wielkimi mutantami a potem przyjeżdża samolot z tym snajperem, ok rozwaliłem mutantów, i 1 samolot też rozwaliłem, potem 2, i na koniec został 3 i trzeba blokować śmigło, i nie mogę tego zrobić, oglądałem już 3 filmiki na YT i nic ;(
Jeśli ktoś posiada tą grę i przeszedł ten moment to był bym bardzo wdzięczny!

http://www.youtube.com/watch?v=g480CbPPKUA&feature=related
Włączcie ten filmik i przewińcie do 7:05 minuty w ty samolocie utchnołem, z góry dziękuję ;)

Pozdrawiam

davidkoz

#2
Davidkoz poleca:

Mirror's Edge - http://www.youtube.com/watch?v=2N1TJP1cxmo

Jakby zacząć, hmmm... Gra podobała mi się głównie z jednego względu, a właściwie dwóch, a nawet i trzech. Pierwszym z nich jest widok w jakim przemierzamy grę czyli widzimy wszystko cały czas oczami bohaterki. Widoku nie można zmienić, a my musimy przyzwyczaić się, że jedynie co będziemy widzieć to nasze dłonie, czasem nogi oraz to co znajduje się przed oczyma. Taki model widoku sprawia, że bardziej wczuwamy się w rolę gracza (tak mi się wydaje). Drugą jest muzyka, która świetnie oddaje klimat gry, akcji czy historii w jaką jesteśmy wprowadzani. Dla mnie jest to jeden z najlepszych motywów w grze i soundtrack zaliczyłbym do jednego z najlepszych jaki kiedykolwiek słyszałem w grach. Trzecim jest możliwość wyboru drogi. Możemy przeskoczyć kartony, odbić się od ściany i wskoczyć na wyższy poziom dostając się do jakiegoś punkt, lub możemy dojść do tegoż punktu w inny sposób ślizgając pod rurą po czym skacząc na jakąś rułę wchodząc po niej na to samo miejsce. Mamy swobodę ruchu i wrobimy to na co w danej sytuacji pozwoli nam nasza wyobraźnia.

Historia nie należy do najlepszych ale ciągła akcja i czynne branie w niej udziału sprawia, że wczujemy się w rolę bohaterki i na końcu, kiedy przyjdzie nam ukończenie owego tytułu  uronimy łezkę. Im plus.

Minusem jest to, że czasem nasza bohaterka nie chwyci się czegoś przez co spadnie albo wieszanie się co jakiś czas gry, co utrudni nam wykonać dodatkowe zadania zwane "Speedrun". Są to chyba jedyne dwa defekty, które czasem utrudniają nam rozgrywkę.

To taka krótka moja opinia na temat tej gry. W moim odczuciu jest to gra roku 2008 i z wielką dbałością goszczę jej pudełko na mojej półce.


LittleBigPlanet - http://www.youtube.com/watch?v=AGzOKbVC2r8

Zacznę tak: jestem fanem MK i czekałem strasznie długo na MKvsDCUniverse. W dzień premiery poszedłem kupić MK w edycji kolekcjonerskiej i myślałem jak zwolnić się z pracy. W tym samym dniu kuzyn kupił LittleBigPlanet i w ten sam dzień zagrałem w tą grę u niego. Pomimo tego, że kupiłem wyczekiwanego MK, poleciałem na drugi dzień kupić LBP i tak pochłonął mnie do reszty.

Niesamowita gra dla każdego. Dla nas, dla dzieci, dla dziewczyn, żon. Można wspólnie we dwójkę, a nawet czwórkę zagrać z ciągłym uśmiechem na twarzy. Grafika, Sackboy'e (pluszaki, którymi się poruszamy) oraz muzyka sprawia, że wchodzimy, że zagłębiamy się w świecie bajki, fantazji.

Edytor mam daje nam ogromne możliwości, możemy zrobić cokolwiek chcemy, cokolwiek nam się wyśni. Ludzie robią nawet kalkulatory, flipery i inne gry. Ja zrobiłem np mapkę z Spongebobem oraz Metal Gear Solid.

Polecam każdemu ;D


OK napisałem to co napisałem. Jak znajdę czas to napiszę coś o innych grach.




SlaveMe TortueMe KillMe

Zaraz, zaraz .... zasady takie same jak w moim temacie o filmach? Tzn. wszyscy wpisują posty ale nikomu nie chce sie ich czytać? :)

A zresztą ja tez mogę coś napisać...
Ostatnio grałem..... Cholera ni9e pamiętam w co.... Chyba w Shaolin Monks albo w Deception ... Jakieś pół roku temu. Ostatnio grałem jeszcze w MoH Vanguard. Chociaż granie w Medala odpuszczę sobie do 11 września, wtedy będę miał większe zacięcie żeby przejść wszystkie części..... ;D

Adept

Doom 3

O Jezu, nad czym ludzie się tak zachwycają w tej grze?
- Grafika? Cudowna
- Klimat? Wspaniały
- Dźwięk? Oszałamiający
- Grywalność? Leży i kwiczy

I o tym ja chciałem powiedzieć. Grę dostałem od Kicii. Powiedział, że zanudziła go na śmierć. Później pytam się Death Dealera o Dooma 3, a ten powiedział, że po godzinie ziewał już przy niej. Zagrałem więc i ja, i oczywiście mnie również nie zachwyca. Cały czas to samo. Ten sam schemat zachowań. Wchodzimy do nowego pomieszczenia i trzeba cal po calu go przeglądać latarką, bo na pewno gdzieś schowane są zombiaki. I to oczywiście ZAWSZE SCHOWANE. CZEMU DO JASNEJ CHOLERY przeciwnicy nie mogą być widoczni tylko do *@(&$@*(&# nędzy zawsze muszą wyjść zza filara czy z tajnej skrytki. Ja rozumiem, że to świetne posunięcie, bo straszy gracza, wprowadza nastrój niepokoju i braku bezpieczeństwa, ale na litość Boską, to można czasem stosować, lub raz na 10 minut, a nie CO LOKACJĘ. Przecież to absurd. Kolejna sprawa to przewidywalność zdarzeń. Wchodzimy do pomieszczania, wybijamy UKRYTYCH oczywiście potworów i widzimy data disk, zbroję lub komputer do otwarcia drzwi. Normalnie człowiek bierze data disk, zakłada zbroję czy otwiera drzwi i idzie dalej, aleeeee nieeeee... W Doomie 3 oczywiście w 80 % przypadków jak otworzymy drzwi do następnej lokacji, na 90 % coś na nas w tym momencie wyskoczy i duże prawdopodobieństwo, że będzie to z przodu i z tyłu atak. Albo zaczną teleportować się nagle demony "Arch-Vile" albo zombiaki nagle wyjdą z ukrytych w ścianach schowkach. Po jaką cholerę w XXII wieku w bazie na Marsie budują takie schowki? I jak kurna zombiaki się tam dostały? Bo mnie zastanawia dlaczego tak duża ilość ścierwa ukrywa się w ukrytych pomieszczeniach? Kto je tam zamknął? Jak tam wlazły? Jako zombie powinny chodzić po pomieszczeniu bez celu reagując na hałas, a nie tkwić w zasranych UKRYTYCH SCHOWKACH!!!!!!! KTO TO WYMYŚLIŁ!?

Tak samo, co chwilę w jakimś pomieszczeniu gasną światła i już wiem, że mam przejebane. I co z tą ciemnością w grze? Cała baza jest tak ciemna, że prawie NIC nie widać. Ja rozumiem nastrój mroku i te sprawy, ale żebym ja co 14 sekund wyjmował latarkę by zobaczyć co znajduje się w pomieszczeniu które w 70 % zajęte jest nie przenikalnymi cieniami, to ja dziękuję. Odkładam Dooma 3. Niech czeka na lepsze czasy. Większe AI przeciwników miał Half-Life z 1999 roku. A jak ktoś będzie się zachwycał nad grą, nazwę go nudziarzem. Ot tak! Nudziarzem. Lubi się widocznie nudzić robiąc to samo przez 18 godzin (Bo tyle przejście gry trwa).

Dragon7422


Crysis! To jest rewelacyjny i najlepszy FPS w jakiego grałem ;). Grafika najlepsza jak do tej pory powstała w grach komputerowych. rewelacyjny klimat, muzyka itp. Wcielamy się tam w tajną jednostkę specjalną która ma zbadać dziwne zjawiska na wyspie na pacyfiku. Otóż wyspa zamarza! A jest w bardzo ciepłym klimacie. Akcja rozgrywa się w 2019 roku. Mamy na sobie kombinezon z 4 opcjami:
- Opcja siły, dodaję się niedźwiedzia i pozwala nam skakać na 3 metry!
- Opcja szybkości (chyba nie muszę tłumaczyć)
- Opcja Pancerza (=+=)
- Opcja niewidzialności (=+=)
- Opcja modifikowania broni (dodawanie latarki, lasera, tłumika i lufy)
Gra się bardzo przyjemnie gra wcale nie ma wysokich wymagań jak podają. Wystarczy mieć Intel Pentium 4. 2.8, 1 giga ramu. Karta. graf. min Radeon 9600 lub GF6600 (ok. 600zł). I można śmigać w średnich detalach :) Polecam Każdemu graczowi kto lubi fps pokolenia Far Cry :) Gra ma około 30 godzin niezapomnianej rozrywki. 

Adept

Daj Pan spokój z Crysisem :) Miał też sporo wad. Na przykład również monotonia w dżungli. Jeżdżenie po latach i dojeżdżanie do baz koreańców i cały czas ten sam scenariusz (Aż nie dotrzemy do statku obcych). Poza tym broń. O rety ile ja musiałem się nastrzelać do zwykłych koreańców ubranych tylko w kamizelki kuloodporne, żeby ich zabić. Strzelanie z pistoletów w grach FPP zawsze było dla mnie wielką frajdą, jednak w Crysis`ie jest inaczej, gdyż muszę oddać milion strzałów by zabić jednego z przeciwników podczas gdy wszyscy na mnie z kałachów napierdzielają. Bardzo wielka odporność na obrażenia zmusza mnie więc by wybierać tylko i wyłącznie najpotężniejszą broń bo inaczej nie mam szans z grupką wrogów. A ja lubię sobie czasem z magnumem polatać i paroma strzałami dobijać wrogów. W grze jest zróżnicowanie. Bo jesteśmy na statku obcych, latami samolotem i jeździmy czołgiem, jednak statek obcych to najbardziej denny epizod na jaki ja i Death Dealer (Bo razem graliśmy w grę) narzekaliśmy. Misja z samolotem jest okej, ale straszne sterowanie niweczy przyjemność z tej gry. Ponad to zakończenie... O Jezu to najgorsza rzecz (I mówię to ja, który punktuje ZŁE rzeczy w grach) jaka może być w grach komputerowych. Niemożność ukończenia gry. Tak! Owszem, Crysisu można NIGDY nie ukończyć. Czyli biegasz sobie po poziomach, i po godzinie uświadamiasz sobie, że żeby ukończyć grę musiałeś wziąć pewien item. Oczywiście w miejscu gdzie jest gracz już nie można się cofnąć do tego miejsca skąd należało zabrać pewną rzecz. I co? I teraz gracz musi szukać save`ów i przechodzić od początku cały level co jest żmudnym zadaniem. To bardzo zniechęca... Crysis ponad to ma wadę. Jest bardzo krótki. W dwa dni przeszedłem grę. Wspominając znowu Half-Life`a muszę powiedzieć, że gre z 1999 roku przechodziłem w tydzień ciągłego grania. Grę z 2009 roku przechodziłem dwa dni. No przecież to jakieś kpiny są. Mimo tych niedociągnięć gra była zajebista, a system kombinezonu, to majstersztyk który chciałbym widzieć w każdej grze FPP i bardzo bym chciał, aby inne gry korzystały często i gęsto z tego pomysłu. Gra zrobiona dla grafy, ale frajdy też trochę tam daje ;)

Dragon7422

Nie wiem w jakim momencie gracz musiał szukać sejwów z miejscem gdzie trzeba coś zabrać :P . Misja z czołgiem i samolotem tylko jedna jest z czego ta z czołgiem przerąbana. A twoja opinia o tym że milion strzałów trzeba wywalić na wroga. To się z tym nie zgodzę. Ciężko jest z samej spluwy ustrzelić koreańca ze 100 metrów ;) A czasami jesteśmy do tego zmuszeni. Więc ja bym powiedział że jest ciężko ustrzelić wroga niż wywalić w niego tuzin lub więcej kul. Tyle od mnie

Adept

Cytat: Scorpion king of the soul w Sierpień 22, 2009, 11:25:43 PM
Nie wiem w jakim momencie gracz musiał szukać sejwów z miejscem gdzie trzeba coś zabrać :P

W miejscu gdzie trzeba wziąć broń eksperymentalną. Oczywiście, jak ktoś jej nie znajdzie to nie mile się zaskoczy na końcu.


Cytat: Scorpion king of the soul w Sierpień 22, 2009, 11:25:43 PMWięc ja bym powiedział że jest ciężko ustrzelić wroga niż wywalić w niego tuzin lub więcej kul. Tyle od mnie

Przecież dokładnie o to mi chodziło. "Wywalić we wroga tuzin kul" to przecież ekwiwalent "ciężko ustrzelić wroga"

Dragon7422

Cytat: Adept w Sierpień 22, 2009, 11:38:14 PMW miejscu gdzie trzeba wziąć broń eksperymentalną. Oczywiście, jak ktoś jej nie znajdzie to nie mile się zaskoczy na końcu.

No ale przecież było o tym napisane w zadaniach (TAB), jak ktoś zapomniał tego zrobić to jego sprawa ;D

Adept

Tak, ale to miejsce jest tak łatwo ominąć, że gracz może wyjść ze statku na powierzchnie, a drzwi się zamykają i nadchodzi walka z robotami, a o tym, że broń trzeba było znaleźć wcześniej dowiadujemy się przy ostatnim bossie. I uwierz mi, że to nie jest pojedyńczy problem z tą giwerą wśród graczy

Piekielny Scorpion

Starcraft
jak dla mnie ta gra jest rewelacyjna
-3 ciekawe rasy do wyboru
-długa i ciekawie rozbudowana
-świetnie gra się w sieci
-nie wymaga dużych wymagań
No cóż mi ta gra od razu przypadła do gustu z powodu 3 zróżnicowanych ras które walczyły w inny sposób długa gra po wyjściu dodatku jeszcze bardziej była wciągająca a na koniec po przejściu gry zawsze można grać w sieci która też zapewnia długą zabawę po Mortal Kombat to jedna z moich ulubionych gier

Adept

Ninja-Spectre gra dużo w Starcrafta. Możemy się spiknąć. My dwaj na jego jednego ;P żeby było sprawiedliwie. Jaką rasą grasz?

Piekielny Scorpion


Dragon7422

O Starcraft! ;D Nie pamiętam ile godzina na niej spędziłem ale na pewno dużo ;). Gra stara jak świat a dalej jest grą turniejową PGA. Dodam że jeżeli lubisz WarCrafta to tą grę na pewno polubisz bo to praktycznie to samo :)

Adept

#15
Cytat: Scorpion king of the soul w Sierpień 23, 2009, 12:11:52 PMDodam że jeżeli lubisz WarCrafta to tą grę na pewno polubisz bo to praktycznie to samo :)
O matko! Nie bluźnij! Starcraft, a Warcraft to jak Warszawa i Radom. Różnice ogromne. Poza tym Starcraft jest narodowym sportem Koreii Południowej. I co tam PGA, granie na WCG! To jest dopiero osiągnięcie, a gra ma przecież 12 lat już za niedługo. W porównaniu Warcraft III na WCG jest z 2003 roku.

Ja najbardziej lubię terranami grać, gdyż zawsze wiedziałem, że rasa ludzka podbije kosmos i lubię klimaty z tym związane.

davidkoz

Cytat: Scorpion king of the soul w Sierpień 23, 2009, 12:11:52 PMDodam że jeżeli lubisz WarCrafta to tą grę na pewno polubisz bo to praktycznie to samo :)

O Matko!!!! W warcrafta gram od bardzo, ale to bardzo dawna i jest to jedna z moich ulubionych pozycji na blaszaki, podczas gdy od starcrafta trzymam się z daleka.

Swoją drogą Horda Orków to jest to ;D

Dragon7422

Chociaż swoją drogą to wolę WarCrafat od Starcrafta. A wolę bardziej dwójkę WarCraft od trójki. W WarCrafcie wolę grać jakoś ludźmi od od orków. Być może dla tego że mam obsesję na punkcie Paladyna który jest oto w ludziach.

franqey

Ja przeszedłem Warcrafta 2 ludzmi, a w starcrafta i warcrafta 3 nie grałem.

Ninja-Spectre

No trochę tam gram w SC, ale raczej słabo - już nie te lata  ;). Oo i Adept nabrał ochoty do gry ^^.



Adept

Bo wiesz, tak Melee z Tobą to nie za bardzo mi się widzi, ale my dwóch na jednego, to już co innego ;D tak mógłbym sobie strzelić partyjkę ;D

Ninja-Spectre


Piekielny Scorpion

Grałem w Starcrafta i Warcrafta 3 i 2 według mnie Warcraft jest dobry ale Starcraft jest jednak lepszy jak odkopie Starcrafta to się pisze na grę w necie Adept terani też są fajni ale ja zawsze miałem słabość do kosmicznych mięsożernych potworów

SlaveMe TortueMe KillMe

Ja, w tejże swej krótkiej wypowiedzi chciałbym napomknąć o udziale tychże produkcji w moim życiu wielbiciela rozrywki elektronicznej którą się w tamtym okresie młodości ekscytowałem i której sporą część swojego czasu poświęcałem. Nie omieszkam przyznać się do spędzania czasu na tak zwanej "grze" czyli podejmowaniem akcji, kierowaniem postaciami bądź jednostkami, opanowywaniu kolejnych terenów i ogólnym rozwijaniu fabuły zarówno w Grę komputerową zwaną StarCraft jak i WraCraft. Jedynym mankamentem jest to iż nie ma sposobu na to bym przypomniał sobie z którą częścią WarCrafta miałem styczność. Jedyna prawą jest to, że nie mogła być to produkcja z numerem 3 gdyż takowa w tamtym czasie nie istniała i logiczne jest stwierdzenie że nie mogłem się z nią zapoznać skoro niebyła jeszcze wyprodukowana i wdrożona do sprzedaży. Nadmienię także iż owe wyżej wymienione tytuły poznawałem na komputerze mego kolegi o jakże popularnym imieniu - Tomasz. Tomasz miał oba te, że tak pozwolę sobie poetycko ująć - Bogato obdarowane opcjami przez programistów i szalenie popularne wśród ówczesnej młodzieży gry komputerowe. Nasze koleżeństwo od wieku dziecięcego sprzyjało mym częstym wizytom u niego w mieszkaniu mieszczącym się na parterze w starym domu mieszkalnym z okresu prawdopodobnie powojennego aczkolwiek nie jest to pewna informacja gdyż nigdy nie było mi dane w jakikolwiek sposób uściślić tego domysłu. Wracając jednak do głównej myśli tego postu pisanego w tymże temacie pt. GRY - Od A do Z założonego przez naszego szanownego kolegę o nicku Cobra i będącego poświęconym dyskusjom o produkcjach rozrywki komputerowej bądź konsolowej z jakimi mieliśmy ostatnimi czasy styczność a będącym kopią mojego tematu o kinematografii rodzimej jak i światowej do czego przyznał się sam autor w swej pierwszej wypowiedzi chciałbym nadmienić iż nie było mi dane zakończyć owych gier ponieważ Tomasz potrzebując pamięci do innych celów niż granie w te tytuły odinstalował je nie informując mnie o swych poczynaniach. W tenże, powiedzmy sobie szczerze podstępny i wręcz judaszowski sposób zostałem pozbawiony jakiejkolwiek szansy na dokończenie zmagań w owych produkcjach. Nie znaczy to jednak iż nie czuję pokusy pozyskania skądś tych "przyczyn miłych szczeniackich wspomnień" jak zwyczajowo nazywam stare produkcje i zapoznania sie z nimi od nowa wzbudzając wspomnień czar i tym razem zakończyć zabawę z nimi optymalnym wynikiem w rubryce "zdobycze". Dziękuję za uwagę i czas poświęcony na zapoznanie się z mym mam nadzieję nie będącym w konflikcie z waszą opinią zdaniem....
                                                                               Wasz Slave.....

Dragon7422

Otóż mam PS2 i co do innych bijatyk niż MK to też mam parę innych rewelacyjnych bijatyk otóż polecam każdemu kto lubi ekstremalne mordobicie to niech zagra w:
Naruto: Ultimate Ninja
Naruto: Ultimate Ninja 2
Naruto: Ultimate Ninja 3
Ultimate Ninja 4: Naruto Shippuden
Nawet jeżeli nie jesteś fanem Naruciaka to i tak spodoba ci się ta gra :) Każda następna odsłona od poprzedniej jest lepsza :) Rewelacyjna muzyka, grywalność a grafika... z pewnością  można zrobić lepszą na PS2 :P Dodam jeszcze że w listopadzie wyjdzie Ultimate Ninja 5: Naruto Shippuden. Nie mogę się doczekać :) A dla posiadaczy PS3 to wyszedł na niego Naruto: Ultimate Ninja Storm jest to tak jakby odsłona całej dotychczasowej serii na PS3. Niestety nie wiem jak ma z grywalnością bo nie grałem ale oceny ma spoko ;) Każde następne zdjęcie jest z kolejnej odsłony:
http://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=69500
http://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=69501
http://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=91853
http://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=140740

Niestety gra nie ma aż tak fajnej grafiki jak na zdjęciach a wierzę w to że dało by się taką stworzyć na PS2. Bo np. Kilzone czy Good of War mają przepiękną grafikę jak na PS2 :)




Ninja-Spectre


Adept

Nie pokazuj takich fotek, bo płakać mi się chce.

Dragon7422

Cytat: Ninja-Spectre w Wrzesień 04, 2009, 05:32:41 PM
Coś w tym jest :) http://demotywatory.pl/116664/Mario

Heh Mario Bros :) Nie pamiętam ile godzina przy nim spędziłem na Nes'ie ale z pewnością więcej niż przy Crysi'ie :)

Adept

Gram sobie w ten "Dragon Age" i powiem, że świetna gra i naprawdę ciekawa, tyle, że trudna... Nie podoba mi się to, że przeciwnicy stają się tak samo potężni jak my. Co jest kompletnym nieporozumieniem!!! Na przykład bandyta gdy miałem 1 poziom jest tak samo trudny jak teraz mam 8 poziom, no bez jaj. To najbardziej zjebana rzecz w RPG`ach. Tak samo było w Morrowindzie. Gracze właśnie NA TO najbardziej marudzili, ale nie, po co słuchać graczy, lepiej zrobić grę "trudną", a mniej grywalną. Jak awansuje na wyższy poziom to mam nadzieję, że przeciwnicy będą łatwiejsi do mordowania, a tu nie. To jaki sens jest awansowania skoro postać mogłaby pozostawać na 1 lvl`u cały czas.

Mieliście styczność z takim zaprogramowaniem gry? Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Ja zawsze byłem zwolennikiem napakowania postaci by pod koniec to TRUDNI przeciwnicy sprawiali kłopoty, a nie, że przez całą grę pierwszy lepszy bandyta. Gdzie tu sens? Zabiłem smoka, ale pobił żołnierz armii demonów, litości.

Tibo

Mógł byś napisać coś więcej o Dragon Age bo nie wiem czy warto formatować komputer dla tego tytułu  ;D

PS:
O ile się nie mylę to taki system występował w Oblivionie a nie w Morrowindzie.

davidkoz

Hmmm jeżeli chodzi o wrogów i ich poziom trudności to w te RPG co ja gram jest tak, że jeżeli idę do przodu przeciwnicy są coraz to ciężsi wraz z moim poziomem, co jest normalne i tak być powinno :) bo nie po to leveluje postać, zdobywam nowe skille, abym po jednym ciosie ich zabił. Inaczej jeżeli chodzi o moment cofania się, jeżeli wcześniej walczyłem z wojownikiem X, to cofając się z wyższym levelem, wojownik X będzie już łatwiejszy do pokonania. Oczywiście po drodze "w przód" zdarzają się cieniasy, z którymi miałem wcześniej problem ale są i nowi, trudniejsi. To sprawia, że erpeg nie jest nudny w gameplayu, bo historii tutaj nie wliczamy, bo kierujemy się aspektem levelowania postaci.

I jeżeli napotykamy wojownika X po godzinie grania mając większe doświadczenie, a on, dokładnie ten sam też jest silniejszy to jest do bez sensu i świadczy o poziomie gry.

Adept

#31
Cytat: davidkoz w Listopad 11, 2009, 08:56:44 PM
Hmmm jeżeli chodzi o wrogów i ich poziom trudności to w te RPG co ja gram jest tak, że jeżeli idę do przodu przeciwnicy są coraz to ciężsi wraz z moim poziomem, co jest normalne i tak być powinno :) bo nie po to leveluje postać, zdobywam nowe skille, abym po jednym ciosie ich zabił. Inaczej jeżeli chodzi o moment cofania się, jeżeli wcześniej walczyłem z wojownikiem X, to cofając się z wyższym levelem, wojownik X będzie już łatwiejszy do pokonania. Oczywiście po drodze "w przód" zdarzają się cieniasy, z którymi miałem wcześniej problem ale są i nowi, trudniejsi. To sprawia, że erpeg nie jest nudny w gameplayu, bo historii tutaj nie wliczamy, bo kierujemy się aspektem levelowania postaci.

Bzdury piszesz. Takie zastosowanie właśnie było użyte i się nie sprawdziło. Gratulację, chwalisz to, na co wszyscy gracze przeklinają. Poza tym jesteś nowym w temacie, bo oczywiście, że nikt nie leveluje by po jednym ciosie zabijać, gdzie to przeczytałeś? Zagraj w jakieś klasyczne cRPG, to zobaczysz jak to jest rozwiązane. Gdy jednak mam 10 lvl, zajebisty miecz który kosztował mnie pół majątku, dodane runy +5 obrażeń od ognia i tak samo trudno mi zabić bandytę jak wtedy co miałem zardzewiały miecz znaleziony w beczce z rybami w porcie, to chyba człowiek się może denerwować. cRPG`i kolego polegają na budowaniu własnej postaci która co jakiś czas staje się silniejsza, ale też i gra serwuje jej silniejszych przeciwników. Levelowanie się więc przeciwników wraz z nami, to nie dziwię się, że graczom i w tym mi się to nie podoba.

Tibo, racja, Oblivion. A "Dragon Age" ma koszmarną pracę kamery. Nie rozumiem jak w grze można było nie zrobić opcji przesuwania kamery w lewo i w prawo za pomocą myszki. Poza tym mało atutów i specjalizacji. W porównaniu z NWN2, które dawno już wyszło, ilość czarów (Bo gram magiem) jest żenująca i właściwie mam już 10 poziom, całe dwa dni grania i cały czas muszę zabijać potwory pięcioma czarami, co już mnie trochę nudzi. Łotrzyk i wojownik też jakby ogołoceni ze wszystkiego co fajne. Zdecydowanie widać, że to nie DND3.1. Ogólnie jednak ja wydałem 130 zł i nie żałuję, więc śmiało możesz kupować. Bo fabuła jest świetna.

davidkoz

Ale ja nie mówię o levelowaniu wrogów. Mówię o tym, że normalne jest to, że spotykamy coraz to silniejszych wrogów, ale cofając się, walcząc z tymi co wcześniej jest już łatwiejsze i praktycznie na jedno uderzenie. Chyba nie zrozumiałeś o czym piszę, a to w tym przypadku jest normalne ;)

Adept

Co to znaczy "cofać się" w grze cRPG? Nie sprecyzowałeś to masz. Nie ma czegoś takiego jak "cofanie się". Ci sami przeciwnicy są i na pierwszym levelu i przed komnatą ostatniego bossa.

franqey

CytatCo to znaczy "cofać się" w grze cRPG? Nie sprecyzowałeś to masz. Nie ma czegoś takiego jak "cofanie się". Ci sami przeciwnicy są i na pierwszym levelu i przed komnatą ostatniego bossa.
Zależy w jakim rpg. Np. W falloucie im dalej jesteś na południe tym mniejsza szansa na spotkanie szczurów, a w Planescape: Torment im dalej tym żadziej się spotyka oprycha. Jednak możesz wrócić do wcześniejszej lokalizacji/ części mapy.

Adept

Tak, nie sprecyzowałem teraz ja. Ogólnie w każdej grze możemy się cofnąć do poprzednich lokacji, tylko po co, skoro fabuła pcha do przodu w każdej grze. A okazyjne cofnięcia do miast/baz powinny być w takim przypadku łatwiejsze, a nie, że ja kurwa żeby odnieść list wrogiego obozu do bazy musiał się męczyć z leśnymi bandytami tak samo jak na początku. Fabuła powinna mi podsuwać trudnych wrogów w miarę jak gra się będzie rozwijać, a nie, że w piętnaście sekund mógłbym rozwalić bandytów i iść dalej zabijać smoki, to zamiast tego muszę się męczyć z każdym przeciwnikiem by odnieść najgłupszą rzecz do swojej bazy ginąc przy tym osiemnaście razy. Jednak dokładnie chodzi mi o to co napisałeś. Im dalej w Planescape Tournament, tym trudniej spotkać opryszka, i tutaj sedno tego co chciałem napisać. Taki oprych jak już się zdarzy (Później w grze) to powinien być rozwalony bez problemu, bo jaki sens jest wtedy levelowania? W końcu po coś ładuje punkty w statystyki siły, zręczności itd.


A teraz coś co mi dosłownie rozjebało mózg. W edycji kolekcjonerskiej "Call of duty: Modern Warfare2" będzie... NOKTOWIZOR !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

http://www.collegehumor.com/video:1924597

Jednak tylko w edycjach na konsole. My Pecetowcy zostaliśmy pominięci. Davidkoz kupujesz?!?! KUP! Musisz kupić, albo umrę!  ;D

davidkoz

O noktowizorze to ja wiem od pół roku ;D Tzn każdy konsolowiec o tym wie, ale nie kupuję, bo ten zestał będzie kosztował 800zł czy coś jakoś tak ;D

franqey

Myślę że to wszystko zależy od odpowiedniego rozłożenia nacisku na fabułę i eksploatację świata. Od czasu do czasu fabuła wymaga cofnięcia się do wcześniejszych poziomów, i siłą rzeczy mierzysz się ze słabszymi przeciwnikami, jeżeli jednak nie jest to zbyt częste, albo zostało w ciekawy sposób rozwiązane, tak by nie było upierdliwe, to nie przeszkadza mi to. Czasem można np. posłużyć się teleportem lub karawaną. Innym razem zmiany w świecie gry doprowadziły do tego że nawet na wcześniejszych lokalizacjach przeciwnicy są koksami, bo np. doszło do najazdu wroga na spokojną wioskę etc.. W falloutach ( uznaję tylko 1 i 2) gdzie generacja przeciwników na mapie jest losowa też to nie przeszkadza, bo cofając się natrafisz góra na 1-2 szybkie wali. Swoją drogą, to ciekawe że w tej serii zawsze najsilniejsze mutanty były na południu. Ciekawe czy ma to związek z legendami o zacofaniu, związkach kazirodczych etc. w tamtym regionie stanów rozpowszechnianymi przez postępowców z północy. Jeśli tak, to wyszedł im zajebisty dowcip.

Cobra

#38
Adept dajesz suchara ;D ja wiem np o tym od 3 miesięcy gdzieś albo 4 ;D
I ten zestaw kupi pewnie 10% ludności, 7% fani (nie tacy normalni xD), 2% o noktowizor, 1% o to aby mieć satysfakcje że się ma kolekcjonerską wersje XD :P
Ja osobiście z pewnością tego nie kupie bo 700-800 zł nie rośnie na drzewach i wg mnie nie opłaca mi się to kupować :P

Adept

Ja wiem, że o tym wiadomo od sierpnia, lecz ja napisałem "Co mi mózg zlasowało", a nie "Ludzie, patrzcie co nalazłem!" :) I nie kosztuje 800 zł, tylko 799 zł w Empiku. Pieprzyć grę! Ważny noktowizor ;D ja już wiem co chcę dostać na gwiazdkę ;>

Cobra

Adept końcówka twojego postu mnie rozjebała hahahaha

davidkoz

Dam tutaj, bo oceniamy gry, a że teraz wszyscy zarzucili się na CoD:MW2, czego ja fanem nie jestem, a gra sprzedała się w dniu premiery ponad 4,5 miliona sztuk co jest fenomenem w dzisiejszych czasach i wyprzedziło dotychczasowego weterana GTA4 zapodaję jak LEM się postarał o jej spolszczenie: http://zagraceni.pl/polonizacja-mw2-podwojna-porazka

Adept

#42
Bo od dawna wiadomo, że LEM, Cenega i inne gówniane firmy do dupy robią lokalizację. Prym zawsze wiodło Cd-Project i wszystkie ich spolszczenia są na wysokim poziomie, bo zatrudniają fachowców, a nie tłumaczą ze słownika.

davidkoz

Właśnie dlatego, od lat jestem stałym klientem CD-Projekt i szczerze mówiąc to chyba nigdy nie kupiłem gry od LEM'a czy CENEGI :P no ale cóż, sami sobie kłody takimi rzeczami pod nogi kładą ;)

Adept

#44
Ukończyłem w końcu Dragon Age. Oto moja recenzja:

- Ja: Mag, wszystkie czary żywiołów ogólnie ofensywny mag bojowy
- Alistair: Wojownik. Walczy tarczą + mieczem na fulla, pancerze legionu umarłych
- Leliana: Łotrzyk w drużynie by otwierać wszystkie kufry w grze
- Wynne: Bo nie wiem jakim cudem można nie mieć jej w drużynie

Co do drużyny to, wybrałem Alistaira bo na nim opierała się fabuła, miał fajny głos i był klimatyczną postacią coś jak Keldorn z Baldurs Gate 2, tylko młodsza wersja. Poza tym jest chyba najbardziej standardowym wojownikiem w grze, więc dlaczego by go nie mieć w drużynie? Leliana mnie zawiodła trochę. Jej umiejętności bojowe są na średnim poziomie, a mieć łotrzyka w drużynie to jedno wielkie nieporozumienie. W całej grze znalazłem tylko kilka ciekawych rzeczy w skrzyniach. Czyli jaki sens jest mieć ją w drużynie? Jak potężne bronie i pancerze otrzymuję po pokonaniu przeciwnika lub fabularnie jak "ostrze powierzchniowca" Lub ostatecznie u kupców. W żadnej skrzyni nie ma zajebistego miecza, gdzie w Neverwinter Nights po pokonaniu sub-bossów w skrzyniach w pomieszczeniu z bossem były zawsze random wyczesane przedmioty od rękawic 2k6 od ognia do wspaniałych kos. A romans z Lelianą? Raz ją pocałowałem, RAZ i na tym skończyła się moja przygoda z nią. Poza wysłuchiwaniem jej bzdur jak to była bardem NIC CIEKAWEGO. Żadnych emocji, żadnego uczucia.

W gierkowych romansach numer jeden ma u mnie Nathyrra z Neverwinter Nights: Hordy Podmroku. Naprawdę rozkochanie w sobie tej mrocznej elfki dawało sporo radości był to taki żywy romans i naprawdę ciekawy. Na drugim miejscu stawiam romans z Aerie z Baldursa 2, który był przesłodki i chyba najbardziej romantyczny IMO w historii gier komputerowych. A Leliana? Ot taka młoda ciamajda. Wziąłem ją do drużyny bo jest łotrzykiem i była w miarę ładna, myślałem, że romans byłby ciekawy.

Co do Wynne to ja nie wiem co ja bym bez niej zrobił. W porównaniu z Lelianą ona jest niezastąpiona. Na początku ją zabiłem, jednak pomyślałem i dałem load gry żeby dołączyła do mnie i była to najlepsza decyzja. Z jej czarami wspierającymi i leczącymi (Tylko tak ją najlepiej rozwijać) Nie raz ratowała mi życie. Kiedy Alistair umierał wskrzeszała go i możliwe było przejście Ożywieńca czy innego potwora.

Kwestia trudności. No ja tutaj miałem trochę problemy, ale może dlatego, że w drużynie miałem dwóch magów i łotrzyka i tylko jednego woja z przodu. No i chciałem zauważyć o kwestii magii. 66 godzin grałem, po zabiciu arcydemona mi w statystykach wyświetliło. I przez te 66 godzin Praktycznie używałem tylko siedmiu czarów z szesnastu które sobie aktywowałem. To troszkę mało, zważywszy, że trzy z nich to czary obszarowe które działały też na sojuszników, a cztery pozostałe to początkowe czary które za potężne nie były. Standard: Kula ognia, Zamrożenie pociskiem, zamrożenie salwą, salwa ognia, pocisk energii, wyładowanie elektryczne itd. Nic ciekawego i używanie tego cały czas w określonej kolejności typu: Najpierw zamrożenie, potem pocisk, potem ogłuszenie, potem prąd, potem zamrożenie, potem salwa ognia, potem klatka uwięzienia itd. Dlaczego taki schemat? Bo najbardziej efektywny... Nie pozwala przeciwnikowi na ruchy, a właśnie o to chodzi, by go unieruchomić i naparzać czym się da. Więc czy granie magiem jest fajne? Moim zdaniem ta gra powstała wyjątkowo pod wojowników. Jak zobaczyłem jak Alistair morduje trolla (slow motion) to naprawdę zazdrościłem, że nie gram wojownikiem. Również wydaję mi się, że gra powstała pod Morrigan. Że pasuje ją mieć w drużynie by się wczuć w grę. Ja ją wyrzuciłem na zbity pysk, bo po co mi drużyna z trzech magów złożona? Nie dość, że marnym jest magiem (W porównaniu z główną postacią która też jest magiem), to jeszcze pyskata Wink Jak miałem ją przez chwilę w drużynie, to były dialogi z Alistairem, co chwilę się droczyli, gra żyła! Jak moja drużyna zmieniła się na Wynne, Alistaira i Lelianę, tak jedynym odgłosem jaki słyszałem w grze to świerszcze w trawie i kurzowe kuleczki jak z dzikiego zachodu które przetaczały się przez ekran. CISZA!!! Parę razy Alistair zagadał do Leliany i dwa razy Leliana do Wynne. NO LITOŚCI! To tak jakby nie mieć Jana Jensena w BG2. Najwidoczniej gra nie została za bardzo rozpracowana pod taką drużynę którą ja wybrałem.

Fabuła gry świetna, naprawdę dobrze się bawiłem odkrywając szczegóły z tej historii, lecz gdzie ta nieliniowość i skutki podejmowanych decyzji? W trailerze było, że oh jak to strasznie wpłynie na grę jak zabijemy/uwolnimy więźnia tego co połknął klucz i prosił o strawę. Darowałem mu życie i jakoś nigdy więcej już gra o tym nie wspomniała. Tak samo jak darowałem życie temu magowi krwi który zatruł chłopca jak i temu demonowi który był w chłopcu za wspaniały pierścień mimo, że wspomniał, że kiedyś o sobie przypomni, aha i najważniejsze, misja w tam w kopalniach u krasnoludów gdzie trzeba było poskładać rozczłonkowanego demona. Złożyłem go na nowo i dałem mu wolność za 25 sztuk złota mimo, że jasno powiedział, że kiedyś zniszczy świat i co? Przeszedłem grę i gdzie jest ta konsekwencja mojego czynu? Gra o nim nigdy nie wspomina już! Nawet na końcu gdzie tłumaczone jest zakończenie.

Przeciwnicy też średnio zróżnicowani. Parę demonów, MILIARDY genloków, Hurloków i tym podobnych i z trzydzieści trolli w całej grze. Trochę tak słabo... Przeciwnicy z tym wielkim paskiem przez około 50 godzin gry byli bardzo trudni, zwłaszcza, że przeważnie byli otoczeni przez swoich własnych sojuszników. A szczególnie trudni byli ożywieńcy. Naprawdę musiałem czekać na sam koniec gry by w końcu rozprawić się z ożywieńcem tam w tym lesie gdzie musiałem naruszyć runy ochronne (Koło tego szalonego maga który miał żołędzia). Dla mnie był on niemożliwy na początku tak by pod koniec zabić go bez problemu. I co chodzi z mroczym pomiotem. Hurloki alfa do samego końca sprawiały mi trudności, chociaż mój Alistair miał tarcze i miecz powierzchniowca z runami
+10 przeciwko mrocznym pomiotom
+5 od ognia
+5 od mrozu
Czyli całkiem ładnie odpicowany + czary które rzucałem zza pleców i + Leliana która skradała się gdzieś za plecy. No więc kawał siły bojowej. I przez 55 godzin gry miałem trudności z mrocznym pomiotem jak ich było piętnaście/dwadzieścia! By nagle po 56 godzinach gry zabijać mroczny pomiot jednym ciosem... Lekko dziwi mnie takie wahanie, zwłaszcza, że nikt o tym nie napisał, więc uznaję, że ja po prostu byłem pizda i źle prowadziłem drużynę Smile A najtrudniejszy przeciwnik? Nie arcydemon, nie królowa lęgu lecz... Zwykła łowczyni wojowników w Obozowisku Elfów i to ona jeszcze nie była głównym celem! Zmarnowałem na nią miliard potionów, a trzy minuty później musiałem walczyć z głównym handlarzem niewolników. Dlaczego była tak trudna? Miała piętnastu łuczników którzy długo zdychali i którzy byli rozstawieni po całym pokoju. Ginąłem jak mucha.

To taki mój rzut okiem na Dragon Age. Kupiłem grę i nie żałuję. Jest jednym z najlepszych cRPG`ów w które grałem, jednak nie najlepszym. Przyjemnie mi się grało i na pewno kiedyś spróbuję przejść grę wojownikiem by nie męczyć się już magiem, bo gra zasługuje na ponowne zagranie (W przeciwieństwie do Gothica III którym już rzygam).

Adept

Gothic III



Jestem przy końcu rozgrywki gry Gothic III. Przeszedłem część pierwszą, przeszedłem część drugą, jednak trzeciej chyba nie będzie mi dane, bo mnie zniechęciła do zakończenia tej epickiej historii. Od jakichś dwóch tygodni pudełko z grą leży na szafce, a ja pogrywam sobie w inne tytuły. Powód jaki sprawia, że nie chcę przechodzić gry do końca? Gra jest źle skonstruowana. Mam kilka wątpliwości i wyrzutów do Gothica III. Przede wszystkim, źle rozegrałem fabułę. To nie może być tak, że grasz sobie dniami i nocami, nocami i dniami i pod koniec dowiadujesz się, że źle to wszystko robiłeś i teraz cierp duszo. Gra nie zrobiła praktycznie NIC by mnie uświadomić co do faktu jak należy w nią grać. A zaczynam swoje żale od:

Rozgrywka:
- Myrthana
Zwykle tak gram w RPG, że nie chadzam sobie po całej planszy tylko przeczesuję jeden teren i przechodzę do następnego. Do głowy mi nie przyszło, że w Gothicu III taka taktyka będzie uznawana za złą. Jak uwolniłem o jedno miasto za dużo, nagle gra mi oznajmiła, że popełniłem błąd i inne miasta (Zostało mi dwa miasta do odwiedzenia) Mnie już nie wpuszczą, bo orkowie mnie nienawidzą i nie pozostaje mi nic innego jak tylko pójść do tych miast i wyrżnąć w pień wszystkich, bo przecież save`ów nie będę szukał wcześniejszych, bo bym umarł. Gdyż najpierw robiłem questy, a później odbijałem miasta dla buntowników. W instrukcji jest jakiś tam schemat gry (Miasta po kolei wypisane i questy), ale gdzież ja pomyślałem, żeby korzystać z gotowca! To by mi raczej zepsuło rozgrywkę. Albo gram i korzystam z inteligencji, albo czytam krok po kroku instrukcję. Więc wybrałem to pierwsze rozwiązanie i gra sprowadziła mnie na manowce. Nigdzie gra, w żadnym momencie nie uzmysłowiła mi, że mam poruszać się po CAŁEJ mapie. A nie tylko po Myrthanie. Jednak w porządku po wyzwoleniu środka mapy ruszyłem w końcu na pustynie na którą teoretycznie powinienem wyruszyć już na początku gry, ale nie ważne.

- Pustynia
Pomijając to, że do Ben Sali nie mogłem wejść, bo było tam zbyt dużo orków, a po zabiciu conajmniej dwóch całe miasto zaczynało mnie nienawidzić, to wykonywałem sobie questy. Myślałem, że po incydencie z orkami gra wróci już do normalności, ale nieeee, znowu okazało się, że zrobiłem parę KRYTYCZNYCH błędów mimo, że w instrukcji (Wziąłem do rąk gdy uświadomiłem sobie, że zjebałem w Myrthanie) MAM WYRAŹNIE NAPISANE:

Mora Sul: "Jeśli nie masz pieniędzy (W moim przypadku paru pukntów reputacji u Gonzalesa), zawsze możesz zabić przywódce Mora Sul i zabrać potrzebny przedmiot". A zrobiłem questy:
- Arena
- Delikatna sprawa
- Yasmin
- Handel Artefaktami
- Osiem mikstur dla niewolników
- Strażnicy Kaffu
- Dług i weksle
Okej, a zadanie które nie zrobiłem, z tego miasta:
- Pozbądź się nieustraszonych gońców pustynnych - W grze zleca mi to ORK
- Orknarok, niewolnik ze świątyni - j/w
Więc jak do cholery miałem zrobić te questy jak pierwsze co robią orki w tej krainie to rzucają się na mnie z mieczem. Cały czas cierpię za błąd który zrobiłem w środku rozgrywki.
- Puchary duszy - Jako gra RPG, zwykle takie narzucają pewien schemat postaci. Moja postać nie była złodziejem, więc nie przyjąłem tego zdania bo kłóciło się to z moją moralnością. Tak samo nie brałem zadań "Łowców niewolników" u Assasynów w Myrthanie, bo uznałem, że jestem DOBRYM bohaterem, a nie złym, więc jak dobry muszę się zachowywać. Na tym polega dobry RPG, że dokonuje sie wyborów, a nie podąża byle za expem. Później to mi się zemściło, że chciałem się wczuć w grę, zamiast jak kretyn wykonywać wszystko obojętnie czy było złe czy dobre wg. moralności. Ale o tym opowiem za chwilę.

Więc wróćmy do tego Mora Sul, przez to, że nie z mojej winy, nie mogłem wykonać trzech zadać w Mora Sul, nie uzyskałem wystarczającej ilości reputacji by wejść do Gonzalesa. Mimo, że dałem mu prezenty. Nie pozostało mi więc nic innego jak tylko go zabić, co też uczyniłem. Później oczywiście całe miasto musiałem wyrżnąć i oddać w łapy brudnych koczowników których nie lubiłem, bo co innego mi pozostało? Gdybym nie zabił Gonzalesa nie dostałbym klucza do świątyni, a brakowało mi kilku dosłownie punktów reputacji by wejść do niego. Dead end, ślepy zaułek. W każdym razie po tych trudnościach doszedłem w końcu do Ishtar

Wypełniłem wszystkie questy w miastach na pustyni jakie mogłem wypełnić, dwa miasta wyrżnąłem z powodu błędu popełnionego w rozgrywce wcześniej (W tym jedno na "dzień dobry") i co? FAIL:

http://i33.tinypic.com/2jey72q.jpg - 41 pukntów?!? U kogo? Gdzie? Co? Jak KUR**!!!
"Lekcje Gościnności" wykonałem
"Zanieść list od Sancho z Ben Erei do Sigmora w Bakaresz w głównej świątyni" wykonałem
"Hassan - morderca Ramireza z Mora Sul" NIE WYKONAŁEM, gdyż jest to u Gonzalesa którego zamordowałem z przymusu.
Itd.
Czytałem, że dużo reputacji u Asasynów dostaje się za questy "Zabić Magów Wody" itd. Ale gdzie, u kogo, kto mi ma zlecić ten quest? Aha Gonzales, zajebiście. Czyli instrukcja może równie dobrze napisać: "Jeśli nie masz pieniędzy zawsze możesz zabić przywódce Mora Sul i zabrać potrzebny przedmiot... Aha, ale jak to zrobisz, to cię nie wpuszczą do Ishar". Także fenomenalnie wręcz jestem informowany przez grę o możliwościach wyboru.

Czyli tak:
Mam fajną postać ( http://i37.tinypic.com/2vnjhbq.jpg ), nie byłem jeszcze w Nordmarze ani razu, więc czeka mnie pewnie jeszcze wpizdu rozgrywki i odechciewa mi się gry, bo znając życie wyżynając Ishtar ominie mnie mnóstwo questów, ale innego wyboru nie mam. W Nordmarze pewnie też mam mase questów które będą się działy w Myrthanie lub na u Assasynów, a ja nie będę ich mógł wykonać bo zjebałem w początkowych fazach gry i teraz to wszystko się mści na mnie. Gdyby tylko gra dała mi do zrozumienia, że:
- Mam być ostrożny w działaniach i być jak prostytutka, działać na wszystkich frontach, a nie tylko u buntowników
- Chodzić po całej mapie, a nie tylko logicznie zawęzić koło zainteresowania do jednej krainy
- Zdradzać swój kodeks moralny gracza cRPG i wykonywać wszystko dla wszystkich
To może bym teraz nie miał tych problemów i się nie denerwował, że z fajnej gry pozostało mi tylko wyżynanie miast.

Zdanie przedstawione wyżej to tylko moje opinie odnośnie gry. Proszę więc się nim nie sugerować, ot po prostu pewien scenariusz który mógł się przytrafić każdemu z nas, a przytrafił się właśnie mi i dlatego opisuję go tutaj. Jednak dla fanów Gothica I i Gothica II - OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM

Adept

#46
Mass Effect

Właśnie przeszedłem. Gra jest średnia. W mojej ocenie plasuje się tak pomiędzy 3/6 4/6. Fabuła jest najmocniejszą stroną tego tytułu. Wiele rzeczy szwankuje, ale fabuła trzyma ładnie poziom. A jest ona na poziomie dobrej książki science-fiction. W zasadzie gdyby wyrzucić z tej historii obce rasy i zostawić tylko ludzi, był by to świetny materiał na dobrej klasy SF. Nie zrozumcie mnie źle, w grze obce cywilizacje pasują jak nic, jednak w książce tego typu kosmici o pokojowych zamiarach tworzących rady, senaty i międzygalaktyczne społeczności to tylko wkurza i sprawia wrażenie "pussy". Zawsze kochałem czytać o dominacji człowieka w kosmosie lub o ewentualnych zagrożeniach, ALE DLA RODZAJU LUDZKIEGO, a nie dla ciotowatych kosmitów którzy na dodatek rządzą w Drodze Mlecznej! ZAMIAST LUDZI?! LUDZIE NIE WAŻNI? No way, takiej książki na pewno bym nie przeczytał. Jednak gdyby to ludzie byli tak zaawansowani i Żniwiarze tylko im zagrażali, to dla mnie byłby hit. Dlatego właśnie na zakończenie wybrałem, żeby cała rada zginęła i ludzie przejęli cały interes. Czyli idealne zakończenie.

Co wspaniałe to: Fabuła, system podróży po planetach. Opisy tych planet i faktyczny klimat podróży kosmicznych.

Do bani jednak jest monotonia podróżowania pełzaczem po planetach z punktu do punktu i wchodzenie do dziesiątek baz których jest tylko DWA RODZAJE. Także, przez całą grę wchodzimy do tak samo wyglądających baz! Co jest NUDNE! Oh, ale jeszcze nudniejsze jest zwiedzanie planet w poszukiwaniu minerałów. Ta to już KAŻDA wygląda tak samo. A zmiana kolorów i górzystości terenu nic tu nie pomaga. Cały system bardzo kojarzy mi się z Gears of War, który uważam za jeden z gorszych jakie powstał. Przeszedłem połowę gry co-operative Gears of War z Death Dealerem i odinstalowałem grę. Po prostu WALKA jest koszmarna. Strzelasz do przeciwników garścią jarzębin. Inaczej się tego nie da nazwać skoro na zabicie żołnierza obcych w GOW potrzeba sto strzałów i bez znaczenia czy w nogę czy w głowę. Tak samo właśnie w Mass Effect. O ile tutaj faktycznie czujemy siłę strzału i punktacja za głowę DZIAŁA, tak nadal są ogromne podobieństwa do GOW. Postać tak samo się prawie porusza, przylegamy do ścian itd. A GOW nie jest dla mnie idealnym system by go naśladować, więc nie wiem czemu ludzie od Mass Effect wzięli akurat system GOW`a! Skoro jest tyle innych świetnych gier! Kolejnym problemem jest przepakowanie postaci. Odwieczny problem dla graczy którzy robią każdy quest poboczny (Czyli w tym i ja). Dochodzi do momentu, że mamy w połowie gry statystyki napchane na FULL. Ja w połowie gry miałem już najlepszy karabin i najlepszy pancerz + 4 000 000 złota które do końca gry nie wydałem ;P Dochodziło do tego, że po prostu w wielu sytuacjach stawałem sobie na środku i tylko myszką celowałem, bo przeciwnicy gówno mi mogli zrobić. Co oczywiście na wielki minus. Interakcja również do bani. Moi towarzysze odezwali się do siebie z pięć razy, a sam nigdy nawet nie zacząłem romansu z główną bohaterką, co by sprowadziło mnie na poziom żenady, że w ogóle autorzy śmieli romanse wprowadzić do takiej gry jak Mass Effect. Oh tak, tak! Pewnie! Uratowałem kobietę żołnierza, przyłączyła się do mnie, jest zupełnie bez osobowości (Jak i reszta towarzyszy oprócz Wraxa), galaktyce zagrażają inteligentne maszyny, a ja mam udawać romans gwiezdny z jakąś jedyną żeńską ludzką postacią. Litości.

I najgłupsza rzecz ze wszystkich to ekwipunek. I nie ten który nosimy, lecz ten który zbieramy. CZEMU DO DIABŁA nie możemy zaznaczać co chcemy wziąć, a co chcemy przemienić w żel? Otwieram szafkę i mam 10 przedmiotów. Są to gówniane przedmioty które zaśmieciłby mi i tak już mało funkcjonalny plecak i chce zawartość przemienić na żel. Zamiast opcji "przemień wszystko" muszę każdą jedną rzecz przemieniać co jest debilizmem i zniechęca do otwierania jakichkolwiek skrzynek.

Tak jak mówię, gra nudna i pełna wad, ot typowy średniak w który jednak warto pograć, chociażby dla fajnej fabuły. W tym miesiącu planuję kupno Mass Effect 2. Zobaczymy jak ta się prezentuje. Chociaż z tego co słyszałem jest debilniejsza i głupsza od jedynki






Wiedźmin

P0rzeszedłem również niedawno "Wiedźmina". Jaki jest problem tej gry? Że tak właśnie powinien kur** wyglądać Gothic III. Więcej w "Wiedźminie" Gothica niż w samym Gotchicu! Jako gra TPP RPG, po Gothicu I i Gothicu II, jest to najlepszy produkt tego typu w jaki grałem. Nie nudziła ani razu, historia fenomenalna, system walki cudowny, nawet potworów było było więcej niż Dragon Age. Wiedźmin to jedna z tych gier, których nie chce mi się ich włączać, ale jak już uruchomię, to gram godzinami. Naprawdę, aż sam sobie się dziwię, nie mam nic do zarzucenia tej grze, no może głupi pomysł romansów, bo skoro wszędzie w innych grach są romanse to w "Wiedźminie" oczywiście nie mogło ich zabraknąć. A ja jestem kurna wiedźminem, zabijam bestie i sypiam z przygodnymi dziewczynami, a nie. Autorzy jakieś ustatkowanie nam tu chcieli zaserwować. Oczywiście nie dałem żadnego pierścionka ani Shani, ani Triss.

Co jeszcze słabe?

- Walki bokserskie. Nie wiem, walka chyba była marnie zaprogramowana. Wystarczyło trzymać blok i z kontry każdego położyć
- Romanse jak wyżej napisałem. Aż specjalnie raz cofnąłem się 30 minut w grze "load", by przelecieć Shani i kazałem Jaskrowi zanieść jej Alvina. Przyszedłem pijany do domu i usłyszałem "Cooo?! Pijany? Jaki Ty przykład dajesz dziecku! Nie zapominaj, że teraz mamy dziecko!" No i sobie pomyślałem: "Pierdolę taki romans, jestem wiedźminem" i znowu "load" by jednak zanieść dziecko do Triss, która jak się później okazało również tak się zachowała i tak oto zrezygnowałem z wszelkich romansów w grze.
- PD. Przede wszystkim za szybko leciały ku górze. Powinna być jakaś tabelka jak w "Neverwinter Nights" lub wolniej znikać jak w "Gothicu", bo zabijam potwory i nie mam pojęcia czy sporo mi dają PD, czy mało. Zwłaszcza, że PD za potwory zmniejsza się wraz z doświadczeniem. Tak jak przy końcu dostawałem +1 PD za Utopce. Chciałbym wcześniej wiedzieć o tym, a nie jak przy pięćdziesiątym utopcu skapuję, że gównianę porcję doświadczenia dostaję za nie.

Co idealne?

- System walki. A nie machanie mieczykiem jak w "Gothicu III". Nareszcie są style walki, które sprawdziły się fenomenalnie.
- Fabuła. Nareszcie wrogami nie są bogowie, vide: "Neverwinter Nights II" gdzie w ogóle nie odczułem, że walczę o losy świata, tylko arcy złoczyńcy. Co prawda zabijam po drodze boga tych ryboludzi, ale to epizod. Nie mówiąc o misjach typu "Zbroja Kruka" który przypomina Kruka z "Czarnej Kompanii". Gra naprawdę ma fajne zwroty akcji.
- Wybory. Po gównianych konsekwencjach wyboru jakie mieliśmy w "Dragon Age" w końcu gra gdzie naprawdę czujemy, że nasze wybory miały sens! Od pierwszej sceny gdzie wybieramy czy iść z Triss, czy zostać z braćmi, lub komu dać Alvina, lub pomóc Zakonowi, czy Wiewiórkom, zabić Wilkołaka czy nie, uratować Abigail czy ją zabić. Cały czas ciągną się za nami te wybory w ostatniej fazie wszystko wychodzi. W przeciwieństwie do gównianej wersji w "Dragon Age" gdzie demon tylko mówił "Będą konsekwencje" i tyle o nim słyszeliśmy. W "Wiedźminie" w końcu odczułem wahanie decydując o wyborach które nie były oczywiste. Naprawdę po mistrzowsku to rozwiązali.

Czekam na "Wiedźmina II" gdyż zakończenie wgniotło mnie w ziemię i z chęcią pogram w dwójkę jeżeli będzie podobna do jedynki.

Dragon7422

Ano Wiedźmin jest rewelacyjny najlepszy C'RPG jaki powstał :)

Teraz gram sobie w Fallout'a 3 - opowiem nieco o grze :)

Po 3 wojnie światowej (atomowej) ze świata nie wiele zostało nawet stolica Stanów Zjednoczonych przeistoczyła się w "Stołeczne Pustkowia". Wszędzie walają się odpady złom, rzadko kiedy możemy zobaczyć trawę... niektórzy ludzie zostali wystawieni na promieniowanie radio aktywne przez co pozamieniali się w Ghule, super mutanty i inne stworzenia. Każdy walczy o życie, mało kto martwi się o problemy kogoś innego...

Gra się zaczyna przy porodzie "swojej matki" (wybieramy w tedy swoje imię) zaraz potem twoja matka umiera po przez komplikacje przy porodzie. Potem mamy już 1 rok życia i dowiadujemy się że jesteśmy w "Krypcie 101" (Krypty to pomieszczenia podziemne gdzie żyją ludzie). Nieco chwilę później mamy już 10 lat. Dostajemy w tedy na swoje urodziny Pip-Boy'a i starą wiatrówkę. Nieco później mamy 16 lat musimy iść napisać egzamin "K.O.Z.A" - wyniki egzaminu świadczyć będą jaką to pracę w krypcie będziesz wykonywać. Dzień później budzi Cię twoja koleżanka i stwierdza fakt że jej ojciec (właściciel krypty) kazał zabić twojego przyjaciela (nie wiadomo dla czego...) a że twój ojciec znikną i że musisz stąd jak najszybciej wiać inaczej zabiją cię. Gdy już wyjdziemy na "pole" otrzymujemy główny quest - odszukaj ojca - tak więc zmierzamy do najbliszego miasta "Megatona" - więcej nie będę wam opowiadał ;) - sprawdźcie sam!

Grafa jak na 2008 rok mogła by być nieco lepsza ale i tak prezentuje się bardzo dobrze jak na te czasy :)

Ścieżka dźwiękowa jest bardzo dobra - w Pip-Boy'u  włączamy radio "Enklawy" (rząd stanów) lub "Galaxy Nevws" (radio prowadzone przez Three-Dog'a) - jego komentarze są naprawdę zabawne np. "Drogie dzieci patrzcie na swój radar napromieniowania (czy jakoś tak) jeżeli usłyszycie "pik, pik" to znaczy że musicie stamtąd jak najszybciej spier***ać ;D

Ogólnie cała gra jest bardo fajna polecam każdemu kto lubi rpg.

Adept

#48
Hej Franqey, zainspirowałeś mnie i również przeszedłem Dyna Blaster. Zajęło mi to z 8 godzin, ale przeszedłem bez kodów :)

Pod koniec już ładną rzeź robiłem bombami. Istna ściana śmierci ;D Nikt żywy się nie przedostanie!



Ale ogólnie przerąbane, zwłaszcza od 8-6, kiedy oprócz tych co przenikają ściany dochodzą te takie szybkie zegarki, które nie dość, że przenikają ściany to jeszcze nas gonią.



No i słodkie zakończenie:


franqey

taaak. Chyba z 10 lat czekałem żeby ten ostatni obrazek zobaczyć.

Moon

#50
Postanowiłem raz jeszcze lepiej nieco napisać recenzję MKvsDC. Jeśli podoba wam się forma i ogólnie tekst, dajcie znać a postaram się częściej coś tak skrobnąć.

http://www.4shared.com/document/PHeODvFt/Mortal_Kombat_vs_DC_Universe.html

SlaveMe TortueMe KillMe

Co to ma znaczyć że kolega ze forum pisze tekst o najlepszej części MK jaka wyszła w 3D w  negatywny sposób i nikt nie razy nawet sprostować niektórych rzeczy?

Dlatego ja muszę....
Po 1] Ja wiem że nie wszystkim sie podobał pomysł żeby postaci MK walczyły z DC ale takie stronnicze pisanie o fabule nie jest obiektywne. Już Ci to pisałem na GG. Połączenie światów jest bardzo dopracowane.
Po 2] Dość ostro potraktowałeś grę jeśli chodzi o system walki. Może nie jest idealny ale nazwanie go "systemem dla ludzi bez skilla do wyobraźni" to przegięcie.... Może po prostu to Tobie brak skilla do tej gry....
Po3] Tak samo z Kombo Challange. Jeśli by były łatwe to by nie było to wyzwanie prawa? Gra nie może być za łatwa.....
Po4] Bark Intra można przeżyć jeśli gra się dobrze, no chyba że jest sie negatywnie nastawionym do produktu.

I muszę to przyznać że piszesz fachowo to jednak stronniczo..... Takie jest moje zdanie....

davidkoz

No nie od dziś wiemy, że Moon stronniczo podchodzi pod nowe odsłony MK. Każdy, kto grał wie, że systemowo MK vs DC U zrobił ogromny skok w przód patrząc na MK Armageddon czy Deception, więc jest to dobra droga, aby kolejna część była bardziej dopracowana, a Twórcy zupełności porzucili to, co na siłę sprzedawali w szóstej, czy siódmej części gry.

MK vs DC jak SlaveMe napisał nie jest dla niedzielnych graczy, bo nie ma szans, aby osoba, która nie grała wcześniej w grę miała możliwość zwyciężyć z kimś, kto posiada ją jakiś czas, a to już pokazuje, że bezcelowe wciskanie guzika nic nie da jak np w Soul Caliburze, więc whatever ;)

Intro to nie problem, tak samo jak połączenie historii, ponieważ połączyć DC z MK w taki sposób, aby dało się go przełknąć graniczy z cudem, a kreatorzy DC Universe poradzili sobie z tym tak, że dało się w tym zanurzyć, a nie ma wiele bijatyk, w których tak przedstawiona jest historia, a gracz jest nią ciągnięty w taki, a nie inny sposób.

Challenge to fakt, nie są dopracowane i biją po oczach, ale ogólne wrażenie gry jest lepsze od poprzednich o których wspomniałem, więc wszystko ogólnie IN PLUS, a przynajmniej poznałem nieco więcej uniwersum DC, którym wcześniej się nie interesowałem, a teraz coś mogę na ten temat powiedzieć.

Adept

Cytat: davidkoz w Kwiecień 25, 2010, 09:33:04 PM
No nie od dziś wiemy, że Moon stronniczo podchodzi pod nowe odsłony MK. Każdy, kto grał wie, że systemowo MK vs DC U zrobił ogromny skok w przód patrząc na MK Armageddon czy Deception

Wielki mi krok w przód  ::) To tak jakby powiedzieć, że ostatnie Worms 4 jest lepsze od Worms 3d. Wielka mi rzecz, rozprawiać na temat marnego porównując do gorszego.

Akurat tak samo jak Moon, rozpisał się dawniej Annihilator mówiąc, że system Mortal Kombat Vs. Dc Universe jest słabiutki, a człek to po Lunie najbardziej zaawansowany w wiedzę na temat grania w Mortal Kombat jak i inne fightery. Po prostu dwoje zawodowych graczy w bijatyki mówi, że MK vs. DC jest marne, a Wy wyskakujecie, że jest to i tak krok na przód w porównaniu z poprzednimi częściami... No ręce opadają. A KOGO OBCHODZĄ POPRZEDNIE CZĘŚCI. Jest tu i teraz, a ocena tyczy się dzisiejszego produktu na tle rynku. W tym więc przypadku:

Cytat: davidkoz w Kwiecień 25, 2010, 09:33:04 PM
MK vs DC jak SlaveMe napisał nie jest dla niedzielnych graczy

Przykro mi to mówić, ale w porównaniu z wiedzą tych dwóch wyżej, to Wy jesteście niedzielnymi graczami w bijatyki.

SlaveMe TortueMe KillMe

Przepraszam bardzo jakimi graczami?
Ja mam przerwy w siedzeniu przed konsolą po dziewięć miesięcy  ;D

davidkoz

SO so so so so LAME Adept :P Tyle w temacie LAME Adept ;P Oj soo LAME. Tylko LAME mi po głowie chodzi, oj LAME, LAME, LAME

LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME,
LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME,
LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME, LAME...

Tylko LAME mi po głowie chodzi Adept   ;)

Moon

#56

Moon

#57
Last Blade 2

http://www.4shared.com/document/_3jA1SBj/Last_Blade_2.html

Jak komus się zachce przez to przebrnąć to zostawcie jakiś komentarz proszę, bo staram się poprawiać skilla pisania.

Ninja-Spectre

Od paru miesięcy trwa beta SCII, ostatnio kluczy przewija się coraz więcej, więc i ja wczoraj dostałem od znajomego klucz. Trochę zeszło na instalacjach (ściągnąłem wersję Polską) i patchowaniu, więc grę uruchomiłem dopiero po północy.
Po zalogowaniu zacząłem od gier trenigowych na mniejszej prędkości. Wybrałem swojego ulubionego Zerga, chwilę trwało wyszukiwanie przeciwnika (Protoss) i zaczęła się gra.
Pierwsze wrażenie miałem dość mieszane (nie widziałem wcześniej tej gry na żywo, tylko parę filmików w kiepskiej youtubowej rozdzielczości). Trochę to wszystko za pstrokate, myślałem że trochę mroczniejsze będzie. Detale automatycznie miałem ustawione na średnich, potem dopiero zwiększyłem na duże to się trochę poprawiło. Próbowałem na największych, ale to już źle chodziło. Trochę przez grafikę, torchę przez wolne tempo gra bardziej skojarzyła mi się z Warcraftem niż ze Starcraftem. W zasadzie całą partię spędziłem na oglądaniu grafiki, jednostek i budynków. Ciężko się było przyzwyczaić do tego wszystkiego, jakos mapa trójwymiarowa wydała się niewyraźna, jednostki w bazie się gdzies gubiły. Nie zdążyłem rozbudować całej bazy, nagle wpadł przeciwnik z kupą wojska, u mnie tylko pare jednostek na krzyż, więc minuta i miałem po bazie.
Na drugą grę wybrałem Protossa (przeciwnikiem był Terran). Pierwsze wrażenie lepsze niż poprzednio, wszystko wyraźniejsze i bardziej przejrzyste.  Creepu nie było, jednostki i budynki jaśniejsze, mapa też jaśniejsza. No i trochę walki już wiecej było, jako, ze zacząłem co nieco skupiać sie na samej grze. Więc i bitew było trochę, ataków, obron chociaż skończyło się kolejną porażką. Kolejna gra Terranem była jeszcze bardziej zacięta, ale też ostatecznie przegrałem.
Jako, że już obejrzałem sobie wszystkie rasy, wróciłem ponownie do Zerga. Teraz już mi się lepiej grało niż za pierwszym razem, można było się juz skupić na taktyce, aby cos wygrać w końcu.
No i po 1 porażce (ZvZ) w końcu wygrałem pierwszą grę - ZergvsProtoss (w sumie już taka tradycja w SC1 tez pierwszą grę na nacie wygrałem ZvP, podobnie jak pierwszą grę na populanym serwerze - Iccup). No i o 3.00 mozna było iść spać.
Jak wstałem również włączyłem sobie grę. Tym razem już nie było gier trenigowych, tylko 5 walk kwalifikacyjnych do lig, już rozgrywane w normalnym tempie. W porównaniu do wczoraj teraz dynamika wręcz poraziła. Przeciwnicy jacyś hardcorowi sie trafiali (już widać ograni) i dostałem ciężki łomot :D. Zakwalifikowało mnie do ligi bronzowej (chyba najniższa :P) na której rozegrałem 1 grę (ZergvsTerran), odnosząc 2 łacznie zwycięstwo.

To może teraz takie podsumowanie:
Grafika - na poczatku się wydawała dośc średnia, ale szybki się człowiek przyzwyczaja.
Muzyka - moim zdaniem trochę słabsza niż w BW i WC3, ale nie najgorsza
Dźwięk - tu róznie. Odgłosy Zergów sa Ok (jak w jedynce pełno syków, ryków i bulgotów;) ), tylko  narratorem jest teraz złowieszczy kobiecy głos. Terran mógłby być lepszy, przyjanmniej w polskiej wersji. Głosy terran mogliby zmienić na jakieś trochę przepite, wulgarne i  zdegenerowane. Głosy Protossów lepiej wypadają, szczególnie Stalker (1 z nowych jednostek).
Sterowanie: podobne jak w jedynce, jest troche nowych bajerów, ale tego jeszcze nie testowałem
Dynamika: na pełnej prędkości gra jest chyba bardziej dynamiczna od jedynki
Jednostki: tutaj mozna by dużo pisać jest całe mnóstwo nowości, w kazdym razie bardziej rozbudowana niż poprzednia cześć.

Adept

Wszystko spoko loko, tylko kolejne kampanie w odstępach półtorarocznych. Czyli co półtora roku Blizzard wyda nową rasę. Co jest paranoją na skalę wszechświata. Nie mniejszą niż Alien versus Predator 3, którego gameplay`u starczyło na 10 godzin single player. Czy zacne niegdyś firmy upadły na głowę?

Ninja-Spectre

No tak, ale to już dawno się o tym mówiło. Ale dzisiaj już kampania ma poboczne znaczenie, najważniejszy jest multiplayer. W multiplayerze masz wszystkie rasy, tylko kampania będzie terrańska. Przypuszczam, ze później oprócz nowej kampanii dodadzą też nowe jednostki do multiplayera.

Adept

Cytat: Ninja-Spectre w Maj 31, 2010, 09:26:02 PM
No tak, ale to już dawno się o tym mówiło. Ale dzisiaj już kampania ma poboczne znaczenie, najważniejszy jest multiplayer. W multiplayerze masz wszystkie rasy, tylko kampania będzie terrańska. Przypuszczam, ze później oprócz nowej kampanii dodadzą też nowe jednostki do multiplayera.

Tak, ja się zgadzam. Jednak miło by było pograć w single player, a nie tylko w multi. Nie raz zarywałem nocki przechodząc story line w Starcrafcie jedynce. Jeżeli nie jest się wymiataczem, to sam multi w takiej grze to jednak niedosyt.

-Luna-

Może nie jest to czysta recenzja, niemniej jednak moje zdanie w kwestii gry Soul Calibur 4 którą to sprzedałem już jakiś czas temu, a przedtem ogrywałem długie godziny. Mój tekst to ten po prawej stronie zatytułowany "Bubel Calibur"

http://img27.imageshack.us/img27/6841/skanuj0001wn.jpg

johnx

Strasznie dużo gier, ale nikt nie wspomniał o FABlE Zapomnianie Opowieści. Gra jest dziecinnie prosta jednak strasznie wciągająca. Drugą przygodówką jest zapomniana Darkened Skye. Grafa trochę szwankuje jednak fabuła wciąga.

-Luna-

Fable znam ale nie grałem bo nie mam Xa ani kompa który by to pociągnął, tej drugiej natomiast nie znam w ogóle. Napisz coś więcej skoro uważasz, że dobra:D

johnx

No więc tak. Wcielasz się w postać laski-pasterki. Twoją misją jest przebycie pięciu wymairów w celu zdobycia starożytnych pryzmatów. Każdy wymiar ma 3 poziomy pełne trudnych zagadek. Na końcu musisz pokonać Lorda Necrota i odebrać mu ostatni z pryzmatów. Pryzmaty zbierasz do medalionu matki. Kiedy wypełnisz tą misję na świat powraca tęcza. Koniec bajeczki :)

Cobra

Jakaś cukierkowa ta gra, kojarzy mi się z nowym FF, bbbllleee  ::)

-Luna-

Nowy FF nie jest cukierkowy tylko traci gównem o zapachu plastiku, a to różnica;)

johnx

A propos cukierków. W DS zbiera się Skittlesy...

johnx

ale nas nie raczył wpisać :) joke. A które Twoje ulubione? (poza tym oczywiście :))

Dragon7422

Cytat: johnx w Październik 19, 2010, 09:26:07 PM
ale nas nie raczył wpisać :) joke. A które Twoje ulubione? (poza tym oczywiście :))

Dunegon Keeper Portal - Dla czego? Pierwsze forum na jakim się zarejestrowałem, spotkałem wspaniałych ludzi (tutaj także :)), dołączyłem tam do  Teamu "PDKT" (Polish Dungeon Keeper Team) zajmujemy się tworzeniem nowych kampanii do gry, stworzyliśmy projekt o nazwie "Jeden Dungeon Keeper wraz ze wszystkimi nieoficjalnymi kampaniami". Podkładałem jako głos lektora i tworzyłem "widoki krain kampanii". Mogłem popracować jako grafik i pobawić się w spekera :). Mam z tego powodu wielką satysfakcję, że mogłem się przyczynić do tego aby Dungeon Keeper był jak najdłużej żywy. Moja ksywka tam to Ninja.

W niedalekiej przyszłości planuję stworzyć Remake Dungeon Keeper'a bądź fanowską kontynuację gry.

Jestem wielkim fanem gry Dungeon Keeper, polecam każdemu tą wspaniałą grę.

johnx

jakoś nie znam. Jaki gatunek?

Dragon7422

Cytat: johnx w Październik 19, 2010, 10:41:43 PM
jakoś nie znam. Jaki gatunek?

Dungeon Keeper jest połączeniem gatunku cRPG i RTS. W grze wcielamy się w demonicznego strażnika lochu który za wszelką cenę chce podbić krainę dobrych ludzi. Gra ma niesamowicie mroczny i satanistyczny klimat.

Poczytaj jak chcesz ;) - http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=876

johnx

mnie ten gatunek niebardzo podchodzi...

robaczek

Ech, przypominają mi się stare, dobre czasy... Kiedyś jak już będę na emeryturze i będę mieć kupę wolnego czasu, z którym nie będę mieć co robić, to wrócę do tej gry, przysięgam! Klimat wylewa się z ekranu, muzyka jest świetna (jak na tego typu grę), no miód-malina! Żeby tylko chciało to to chodzić pod czymś nowszym niż Win95, bo z tymi starociami to rak średnio pod tym względem. :P

Pamiętam nawet jak raz chyba udało mi się przeciągnąć na swoją stronę tego całego króla z ostatniego poziomu (taki czerwony, w hełmie jak garnek), a potem przyszło mi do głowy, że to bez sensu, bo to ostatnia plansza i nic mi po tym. ;D

Dragon7422

#75
Cytat: robaczek w Październik 20, 2010, 03:54:03 PM
Ech, przypominają mi się stare, dobre czasy... Kiedyś jak już będę na emeryturze i będę mieć kupę wolnego czasu, z którym nie będę mieć co robić, to wrócę do tej gry, przysięgam! Klimat wylewa się z ekranu, muzyka jest świetna (jak na tego typu grę), no miód-malina! Żeby tylko chciało to to chodzić pod czymś nowszym niż Win95, bo z tymi starociami to rak średnio pod tym względem. :P

Pamiętam nawet jak raz chyba udało mi się przeciągnąć na swoją stronę tego całego króla z ostatniego poziomu (taki czerwony, w hełmie jak garnek), a potem przyszło mi do głowy, że to bez sensu, bo to ostatnia plansza i nic mi po tym. ;D

KeeperFX chodzi bez problemowo na Win7 na dodatek można zwiększyć rozdzielczość do dowolnej.

Co do tego "króla" chodzi Ci o Avatara, jeżeli przekabaciłeś tego pierwszego i wyczekałeś do momentu aż wskrzeszą tego którego trzymasz we więzieniu to na 100% komp Ci się zawiesił ;D, on powinien zginąć :). "Taa dla niego Rogaty Rozpruwacz to dzieciak bawiący się w piaskownicy" - Cytat z recenzji z Gambler'a 98.

Jakbyś miał ochotę powrócić do tej gry to ściągnij KeeperFX. KeeperFX nie posiada ścieżki Audio, wystarczy zamontować w napędzie płytę z grą bądź zamontować w wirtualny napęd i można cieszyć się tą diabelnie dobrą muzyką, gdyż gra bez niej to nie to samo :)

Tutaj masz link do strony Mefistotelis'a, głównego zarządcy projektu KeeperFX http://keeper.lubie.org/

johnx

trochę poczytałem tak z ciekawości. Pewnie bym ją polubił gdyby nie to że taka mroczna. Pod tym względem mk wymięka :) Ps. wg. mnie określenie klimatu gry słowem satanistyczny to obelga, która strasznie mnie wkurza... skończyłbym na mroczna ;)

Dragon7422

Cytat: johnx w Październik 20, 2010, 08:26:22 PM
trochę poczytałem tak z ciekawości. Pewnie bym ją polubił gdyby nie to że taka mroczna. Pod tym względem mk wymięka :) Ps. wg. mnie określenie klimatu gry słowem satanistyczny to obelga, która strasznie mnie wkurza... skończyłbym na mroczna ;)

Sorki, jeżeli Cię w jakiś sposób uraziłem bądź obraziłem... Użyłem tego określenia gdyż w grze występują takie potwory jak Wampiry, Duchy czy Dwugłowe ogary, no i przede wszystkim gramy po stronie zła.

robaczek

Cytat: Scorpion king of the soul w Październik 20, 2010, 04:53:41 PM
KeeperFX chodzi bez problemowo na Win7 na dodatek można zwiększyć rozdzielczość do dowolnej.

Co do tego "króla" chodzi Ci o Avatara, jeżeli przekabaciłeś tego pierwszego i wyczekałeś do momentu aż wskrzeszą tego którego trzymasz we więzieniu to na 100% komp Ci się zawiesił ;D, on powinien zginąć :). "Taa dla niego Rogaty Rozpruwacz to dzieciak bawiący się w piaskownicy" - Cytat z recenzji z Gambler'a 98.

Jakbyś miał ochotę powrócić do tej gry to ściągnij KeeperFX. KeeperFX nie posiada ścieżki Audio, wystarczy zamontować w napędzie płytę z grą bądź zamontować w wirtualny napęd i można cieszyć się tą diabelnie dobrą muzyką, gdyż gra bez niej to nie to samo :)

Tutaj masz link do strony Mefistotelis'a, głównego zarządcy projektu KeeperFX http://keeper.lubie.org/

Nic mi się nie zawiesiło. Po prostu pamiętam jak tego gostka wrzucili mi do więzienia, a potem takich się na tortury brało. I tak go tam torturowali i torturowali, aż w końcu patrzę, a on dla mnie zaczął robić. Myślę sobie dobra moja, teraz będzie! A potem mnie olśniło: to koniec gry, to na co mi on? ;D Osobiście zawsze najbardziej mi się podobał ten w złotej zbroi i rogami na hełmie (ten co go rogaty skraca o głowę w intro). Jak masz patent jak takiego sobie przeciągnąć do siebie to napisz. Jak będę kiedyś grać, to skorzystam. ;)

Rozumiem, że ten KeeperFX to jest normalna gra i nie potrzebuję do tego płyty, czy potrzebna mi płyta z grą? I na forum piszą, że wywala rozdzielczości wyższe od 1024x768. Ja mam panoramę 1440x900 (19''), to chyba sobie jednak nie pogram. ;D Ale dzięki za dobre chęci.

PS. A rogaty jest spoko. Najlepiej jest mieć takich ze trzech. Wpuszczasz takich na pole bitwy i tylko potem sprzątasz trupy. Co prawda ogałacają ci skarbiec, bo każą sobie słono płacić, ale się opłaca, szczególnie jak znajdzie się żyłę z klejnotami. Kocham żyły klejnotów. ;D

Dragon7422

Cytat: robaczek w Październik 21, 2010, 04:22:17 PMNic mi się nie zawiesiło. Po prostu pamiętam jak tego gostka wrzucili mi do więzienia, a potem takich się na tortury brało. I tak go tam torturowali i torturowali, aż w końcu patrzę, a on dla mnie zaczął robić. Myślę sobie dobra moja, teraz będzie! A potem mnie olśniło: to koniec gry, to na co mi on? ;D Osobiście zawsze najbardziej mi się podobał ten w złotej zbroi i rogami na hełmie (ten co go rogaty skraca o głowę w intro). Jak masz patent jak takiego sobie przeciągnąć do siebie to napisz. Jak będę kiedyś grać, to skorzystam. ;)

Rozumiem, że ten KeeperFX to jest normalna gra i nie potrzebuję do tego płyty, czy potrzebna mi płyta z grą? I na forum piszą, że wywala rozdzielczości wyższe od 1024x768. Ja mam panoramę 1440x900 (19''), to chyba sobie jednak nie pogram. ;D Ale dzięki za dobre chęci.

PS. A rogaty jest spoko. Najlepiej jest mieć takich ze trzech. Wpuszczasz takich na pole bitwy i tylko potem sprzątasz trupy. Co prawda ogałacają ci skarbiec, bo każą sobie słono płacić, ale się opłaca, szczególnie jak znajdzie się żyłę z klejnotami. Kocham żyły klejnotów. ;D

W takim razie przekabaciłeś na swoją stronę "odrodzonego avatara" :) ta gra ma błąd jeżeli tego co miał zginąć przekabacić to komp się zwiesz ;D
Co do tego w złotej zbroi, chodzi Ci o "Władcę Krainy" wystarczy że go nie zabijesz tylko rozkażesz swoim stworom ogłuszać przeciwników zamiast zabijać, wtrącić do więzienia potem sala tortur i za 5 min jest Twój :)

Tak KeeperFX jest to wzbogacona przez fanów wersja Dungeon Keeper, jest to pełna gra nie posiada jedynie scieżki dźwiękowej ale wystarczy wsadzić płytę z grą i gramy z muzą. Co do tego że wywala w wyższych rozdziałkach niż 1024x768 to trochę nie tak. W wyższych rozdziałkach gra staje się nie jest aż tak stabilna i "MOŻE" czasem wywalać. Ale i tak różnica w grafie pomiędzy standardowej 640x480 a 1024x768 jest olbrzymia :) i u mnie na mojej panorami 24'ce wygląda całkiem nieźle, wiec się nie zrażaj.

Tutaj masz dla porównania screna z rozdziałki 640x480 i 1024x768.
http://img545.imageshack.us/i/scr00014.png/
http://img233.imageshack.us/i/scr00013.png/

A Rogaty to świetna postać ale ma minus, strasznie szybko się złości, warto mu zrobić oddzielny "loszek" :kurnik, leże i sala treningowa, mały skarbiec i świątynia. Wystarczy trzymać go tam na klucz a na 100% się nie zezłości ;D

robaczek

http://www.youtube.com/watch?v=8N5ODEGR1KQ oraz http://www.youtube.com/watch?v=H7eOTHIV8y4

Dwie gry, które przykuły mnie do siebie tylko przez intro. Ci nie zmienia faktu, że to klasyki nie tylko dlatego, że są stare, ale są tak cholernie grywalne, że można w nie grać i grać, a i tak się nie znudzą.

Dragon7422

Kurde ostatnio tak bardzo chciałem jeszcze raz zagrać w Legnacy of Kain i niestety za chiny nie chce iść na moim sprzęcie ;( Ehh kupie sobie chyba jakiś PC sprzed 10 lat do starych gierek ;)

johnx


robaczek

Zagrać w Legacy of Kain na dzisiejszym sprzęcie nie jest łatwo, ale nie jest to niemożliwe. Wystarczy troszkę poszperać i podłubać i można spokojnie się tą serią cieszyć. A wszyscy, którzy znają tą serię wiedzą, że warto. :)

Cytat: johnx w Październik 31, 2010, 11:01:26 PMdosboxem spróbuj

To jest seria pod Windows.

johnx


johnx

Reanimujemy topic :)
Dwa tytuły warte zagrania :):

Call of Juarez - jeszcze nie przeszedłem, ale gra jest naprawdę wciągająca :)
Fabuła - jest sobie Pastor Ray i Chłopiec Billy. Nie pamiętam jak do tego dochodzi, ale było coś, że giną rodzice Billa. Pastor Ray, który jest [chyba] wujem chłopca zaczyna go ścigać, gdyż myśli, że ten odpowiada za śmierć swoich rodziców... Mam dziwne wrażenie, że wszystko pokręciłem :)

Rozgrywka - gra jest podzielona na kilkanaście epizodów. Przechodząc jeden gramy jako Ray, grając w kolejny chodzimy Billym... Grając tym pierwszym robimy prawdziwą rzeźnię - zabijamy każdego co ma jakiś problem :) Działając zaś jako Billy cały czas musimy spierdzielać ile pary w nogach :)

Gra jest zrobiona całkiem starannie - porządna grafika i dobra muzyka :)


ININJA - gra nadaje się bardziej dla dzieci, jednak każdemu fanowi platformówek przypadnie do gustu :) Nie ma się co o niej dużo rozpisywać - chodzimy wojownikiem Ninja [ma potężny czerep, i drze mordę jak porypany :)], naszym zadaniem jest zabijanie każdego napotkanego wroga. Nie wiem w sumie po co, bo przegapiłem intro :) Gra przydaje mi się głównie do zajęcia czymś młodszego brata, lub do ubicia z nim interesów - nie idzie jej odpalić bez oryginalnej płytki, której to właśnie ja jestem posiadaczem :D