Aktualności:

Zawieszenie działalności forum od maja 2025. Czytaj więcej

Menu główne

Mortal Kombat X - zrób to sam

Zaczęty przez ReVille, Czerwiec 30, 2014, 12:19:40 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

ReVille

Krytykowanie nowych postaci przychodzi nam łatwo, jednak nie zastanawiamy sie jak cieżko jest taką stworzyć. I tu zadanie dla nas (szczególnie dla tych najbardziej krytykujących), stwórz własną postać - nazwij ją, przypisz jej historie, opisz wygląd (spróbuj narysować) i sprecyzuj umiejętności z fatality włącznie. Stwórz kompletną postać pasującą jak najbardziej do swiata MK i poddaj sie ocenie forumowiczów :)

arti91

Jestem ciekaw ile osób dostanie weny i zadowoli resztę.

ReVille

Może z tym rysowaniem przesadziłem, ale obstawiam ze mało kto sie podejmie wyzwania :)

arti91

Jak ktoś ma talent plastyczny to może coś wymyśli. Jeżeli chodzi o mnie, to ja się chętnie podejmę wyzwania. Nie należę do wielkich krytyków, ba staję nawet w obronie tych, którzy dostają najwięcej negatywnych komentarzy, ale dla zabawy spróbuję kogoś zmajstrować. Mam wenę na mortala, więc i pomysł może wpadnie.

Adept

#4
Świetny temat. To może ja wkleję co swego czasu napisał dla czasopisma AGK nasz kolega forumowy Luna. Można nawet się pokusić, że postać stworzona przez Lunę została wykorzystana już w MKX przez Boona... No właśnie, nie będę psuł zabawy z czytania :D Zapraszam do lektury:

http://u.mmarocks.pl/2014/07/cz1.jpg
http://u.mmarocks.pl/2014/07/cz2.jpg
http://u.mmarocks.pl/2014/07/cz3.jpg

Luna

NIE MOGĘ! PO LATACH ADEPT W KOŃCU ZROBIŁ ZDJĘCIA!

ReVille

Cytathttp://u.mmarocks.pl/2014/07/cz1.jpg
http://u.mmarocks.pl/2014/07/cz2.jpg
http://u.mmarocks.pl/2014/07/cz3.jpg

Świetny tekst, idzie sie wczuć w Mirka 😂 i pokazuje jak cieżko wymyślić cos co spodoba sie innym. Wrócę z roboty to biorę sie za wymyślanie :D



franqey

Razza Thabula -biały ninja. Ciosy - głównie różne odmiany blokowania. Na zasadzie - odpowiednie zblokowanie (w zależności od stopnia skomplikowania komba - równie skomplikowany blok), kończy się przejęciem ciosu przeciwnika, o ile ten nie zdąży zablokować przejęcia. Postać ukryta, raczej dla małp, które mają palce z gumy, niż dla ludzi.

Historia Mk - Mk:A. Jego stary był producentem broni, którą dostarczał poprzez Kano dla Shao. Po upadku imperatora zajmował się sprzedażą zaopatrzenia Shinookowi, Czarownikom, Onadze. Dorobił się w cholerę siana, i wychował zepsutego bachora, któremu nigdy niczego nie brakowało.

Historia Mk9-MkX. Starzy bogowie z bólem dupy zdecydowali się na pomoc Raidenowi. Zdawali sobie sprawę z tego, że raz zakłócona przeszłość, może być precedensem do dalszych nadużyć. Dlatego postanowili ustanowić strażnika - osobę która straciła najwięcej na ich ingerencji. Musiała to być ofiara, a nie ktoś, kto na skutek własnych, złych decyzji zaprzepaścił swoją przyszłość. Ojciec Razzy się nie nadawał, ale jego syn był idealnym materiałem. Sierota, której zdesperowany motłoch zabił rodzinę, po nieudanej inwazji Shao Khana. Młodociany złodziejaszek żyjący na ulicy, pozbawiony poczucia przynależności i celu. Starsi postanowili przywrócić mu pamięć swej niedoszłej przyszłości, oraz wyszkolić w sztukach walki i wychować na sprawiedliwe, ślepe oko temidy. Niestety, czasem grzechy ojców rzutują na synów.

SlaveMe TortueMe KillMe

Franqey, a ja myślałem, że napiszesz o tym nowym wojowniku od Tarkatan, o którym mówiłeś mi w niedziele na libacji :) Mi się kołacze kilka pomysłów po głowie więc może coś skrobnę w wolnej chwili.....

Semek

Python - sado maso koleś w lateksie z penisem aż do kostek, którego sobie zarzuca na ramię. Oczywiście wyprowadza nim ataki niczym biczem. Napiera projectile w postaci spermy. Fatality, sami sobie wyobraźcie :P

A tak na poważnie to chciałbym kolesia w kaftanie bezpieczeństwa, który nie może używać rąk. Oczywiście psychopata, który w przeszłości był mistrzem taekwondo/kyokushin, ale całkowicie ześwirował mordując swoich uczniów i go odizolowano od świata, gdzie mógł pielęgnować swoje szaleństwo i mieć mnóstwo czasu do skillowania swoich potężnych technik nogami. 

arti91

#10
Kenji Sonda- po śmierci Shang Tsunga nie wiele dusz mogło liczyć na powrót w ludzkie ciało. Do wskrzeszenia potrzebna była znajomość zaklęcia, które jak się okazało znał Hotaru. Sonda był jego najwierniejszym wojownikiem, a podczas jednego z dawnych turniejów Mortal Kombat zginął z rąk Shanga, by następnie oddać jemu duszę. Po upadku Shao Kahna i jego armii, Hotaru budował zalążki swojej, a właściwie tego, którego miał nadejść. Kenji Sonda miał być tym, który pomoże swojemu panu i ochroni go przed wrogami. Pierwszym celem miał być Havik. Wskrzeszony strażnik świątyń ze świata Orderrealm miał go w swojej pierwszej misji zgładzić. Za pomoc w przyjęciu Onagi, czyli następcy Shao jak się później miało okazać, Sonda ma dostać część ziem i mieszkańców, którymi władał imperator, a także podziemia w których więziony był zabójca Kenji Sondy. Na Haviku jednak miało się nie skończyć, inni wrogowie Hotaru byli po prostu na drugim planie.

Mateuka

#11
Cytat: Semek w Lipiec 02, 2014, 07:52:06 AM
Python - sado maso koleś w lateksie z penisem aż do kostek, którego sobie zarzuca na ramię. Oczywiście wyprowadza nim ataki niczym biczem. Napiera projectile w postaci spermy. Fatality, sami sobie wyobraźcie :P

A tak na poważnie to chciałbym kolesia w kaftanie bezpieczeństwa, który nie może używać rąk. Oczywiście psychopata, który w przeszłości był mistrzem taekwondo/kyokushin, ale całkowicie ześwirował mordując swoich uczniów i go odizolowano od świata, gdzie mógł pielęgnować swoje szaleństwo i mieć mnóstwo czasu do skillowania swoich potężnych technik nogami. 

W związku z Twoim opisem postaci mam coś co przypomina wojownika przedstawionego przez Ciebie.

Oddball:

https://www.youtube.com/watch?v=u_VbjA4BjGk

Gameplay pochodzi z nigdy nie wydanej gry na PSX - Thrill Kill. W sieci dostępny jest ROM finalnej wersji, bety i przeróżnych bootlegów.

Taki świr jak Oddball pasowałby do MK jak ulał :)


Semek

Cytat: Mateuka w Lipiec 02, 2014, 08:04:02 PM
Cytat: Semek w Lipiec 02, 2014, 07:52:06 AM
Python - sado maso koleś w lateksie z penisem aż do kostek, którego sobie zarzuca na ramię. Oczywiście wyprowadza nim ataki niczym biczem. Napiera projectile w postaci spermy. Fatality, sami sobie wyobraźcie :P

A tak na poważnie to chciałbym kolesia w kaftanie bezpieczeństwa, który nie może używać rąk. Oczywiście psychopata, który w przeszłości był mistrzem taekwondo/kyokushin, ale całkowicie ześwirował mordując swoich uczniów i go odizolowano od świata, gdzie mógł pielęgnować swoje szaleństwo i mieć mnóstwo czasu do skillowania swoich potężnych technik nogami. 

W związku z Twoim opisem postaci mam coś co przypomina wojownika przedstawionego przez Ciebie.

Oddball:

https://www.youtube.com/watch?v=u_VbjA4BjGk

Gameplay pochodzi z nigdy nie wydanej gry na PSX - Thrill Kill. W sieci dostępny jest ROM finalnej wersji, bety i przeróżnych bootlegów.

Taki świr jak Oddball pasowałby do MK jak ulał :)



Ja znam Thrill kill, grałem w niego na przerobionym psx`ie. Gra na pewno lepsza od całego wu tan clanu, co powstał na jej bazie. Natomiast nawiązując do zawodnika, to bardziej by mi się widział ktoś kto na prawdę jest mistrzem w kopaniu. Nie jak ten kolo z thrill kill, co napierdziela dziwne fikołki
O już wiem bardziej podobałby mi się wygląd prezentowanego zawodnika jak na klipie Sevendust Enemy:
https://www.youtube.com/watch?v=DBfTk6Unddk
Oczywiście nie musi być dresiarzem:P tors z ochraniaczami jest ok.


arti91

Jakieś postaci z innych gier czy na ich podobiznach? Tak narzekali na Kobrę wszyscy, a teraz inni mieli by się pojawić psychopaci, ehh.

franqey

#14
CytatFranqey, a ja myślałem, że napiszesz o tym nowym wojowniku od Tarkatan, o którym mówiłeś mi w niedziele na libacji
Mogę.
Imienia na razie nie ma. Tarkatan z czarnymi zębami i paskudną blizną na czole.
Historia. W momencie najazdu Shao istniało wiele plemion Tarkatan. Byli tak podzieleni, że imperator z łatwością zdołał podbić większość z nich. Pozostałości wreszcie zbiły się w jeden klan, by radzić nad szansami ocalenia. Wytworzyły się dwa obozy - większy planujący poddać się imperatorowi pod dowódctwem Baraki, i mniejszy, dowodzony przez naszego bohatera, pragnący wolności. Doszło do bitwy, w której przewagę zdobyła armia Barakki, lecz sam dowódca przegrał zacięty pojedynek z Czarnym Kłem. Postać którą opisuję ostała ranna w czoło, lecz sama nadziała Barakkę, na to gówno co im z łap wychodzi. Dało to możliwość niedobitkom mniejszej armii wycofania się na pustkowia, gdzie wszelki ślad o nich zaginął. Barakka przeżył bitwę mimo rany, i klęknął przed Shao Khanem.
        Teraz gdy imperator nie żyje, nasz bohater wrócił wyrównać rachunki. Wyzwał Barakkę na pojedynek na oczach wojska nomadów, i wygrał. Teraz Tarkatanie mają nowego, wolnego przywódcę.

arti91

Cytat: franqey w Lipiec 03, 2014, 06:27:26 PM

Mogę.
Imienia na razie nie ma. Tarkatan z czarnymi zębami i paskudną blizną na czole.
Historia. W momencie najazdu Shao istniało wiele plemion Tarkatan. Byli tak podzieleni, że imperator z łatwością zdołał podbić większość z nich. Pozostałości wreszcie zbiły się w jeden klan, by radzić nad szansami ocalenia. Wytworzyły się dwa obozy - większy planujący poddać się imperatorowi pod dowódctwem Baraki, i mniejszy, dowodzony przez naszego bohatera, pragnący wolności. Doszło do bitwy, w której przewagę zdobyła armia Barakki, lecz sam dowódca przegrał zacięty pojedynek z Czarnym Kłem. Postać którą opisuję ostała ranna w czoło, lecz sama nadziała Barakkę, na to gówno co im z łap wychodzi. Dało to możliwość niedobitkom mniejszej armii wycofania się na pustkowia, gdzie wszelki ślad o nich zaginął. Barakka przeżył bitwę mimo rany, i klęknął przed Shao Khanem.
Nareszcie coś ciekawego. Baraka miałby w końcu osobistego wroga i to podobnego truposza do samego siebie.

Semek

#16
Cytat: arti91 w Lipiec 03, 2014, 11:27:47 AM
Jakieś postaci z innych gier czy na ich podobiznach? Tak narzekali na Kobrę wszyscy, a teraz inni mieli by się pojawić psychopaci, ehh.

1. Ciekawe jak ty chcesz stworzyć nowego wojownika nie wzorując się chociaż minimalnie na innych. Przecież w mordoklepkach wymyślono już prawie wszystko, to tak jak z muzyką rockową.
2. Kobra był do dupy, bo wyglądał jakby głowę Kena z SF umieszczono na ciele Hwoaranga z Tekkena. Taki design postaci pasuje do SF, a nie MK. Jak już zrobili tego bidoka w kimonie, to chociaż mógł wyglądać jak jakiś kozacki mistrz a nie lalka barbie. Wystarczyło dać mu trochę blizn, kimono poszarpać i pobrudzić. Wtedy by wyglądał jak skurwiel gotowy do niperdalanki, a nie zawodnik z zawodów Kata.
3. Od kiedy psychole to nie dobry materiał na wojownika uniwersum MK ? Bo mi się wydaje, że połowa rostera to sami jebnięci ludzie.

arti91

Cytat: Semek w Lipiec 03, 2014, 06:47:03 PM
Cytat: arti91 w Lipiec 03, 2014, 11:27:47 AM
Jakieś postaci z innych gier czy na ich podobiznach? Tak narzekali na Kobrę wszyscy, a teraz inni mieli by się pojawić psychopaci, ehh.

1. Ciekawe jak ty chcesz stworzyć nowego wojownika nie wzorując się chociaż minimalnie na innych. Przecież w mordoklepkach wymyślono już prawie wszystko, to tak jak z muzyką rockową.
2. Kobra był do dupy, bo wyglądał jakby głowę Kena z SF umieszczono na ciele Hwoaranga z Tekkena. Taki design postaci pasuje do SF, a nie MK.
3. Od kiedy psychole to nie dobry materiał na wojownika uniwersum MK ? Bo mi się wydaje, że połowa rostera to sami jebnięci ludzie.
Taki psychopata się często w bijatykach raczej nie zdarza, może więc i to jest dobry pomysł. Ja nie wzorowałem się na żadnych innych grach i wymyśliłem już gościa, którego historię opisałem w tym wątku. Historia o kolejnym tarkataninie czy kimś podobnym co się też pojawiła też jest bardzo interesująca. Psychopata jakoś mało mnie do siebie przekonuje, ale może dobrze by się wpasował w świat Mortal Kombat.

Semek

Mi nie chodzi o jakiegoś psychopatycznego mordercę jak Kano, tylko o gościa który (na wzór Akumy ze SF) dąży do perfekcji w sztukach walki. Koleś jako mistrz jest ostoją spokoju tylko w czasie walki zamienia się w psychola (można by było to wykorzystać podczas ataków. Jak nie atakuje to jest pełen luz, harmonia, a jak atakuje to wychodzi jego szaleństwo). Z czasem jak zaczyna przekraczać bariery ludzkiego umysłu i ciała traci kontakt z rzeczywistością, w napadzie szału morduje swoich uczniów. Trafia do psychiatryka nie mogąc sobie poradzić z tym co zrobił. Jako, że jest jednym z najlepszych wojowników na ziemi, to pojawia się u niego z propozycją jakiś podstępny Quan Chi/ Shang Tsung i obiecuje mu ukojenie bólu, wymazanie z pamięci czynu którego się wstydzi. Oczywiście w zamian za współpracę.

arti91

To jest zawsze jakaś nowość. Coś takiego może by się sprawdziło. Dużo jest wojowników ninja i różnych robotów, a taki gościu byłby powiewem świeżości.

franqey

Wychodzę z założenia, że uda mi się załatwić so rysownika, wydać komiks, że Boon go przeczyta, i postać z tego komiksu będzie ekskluzywną postacią na Nintendo. Komiks jest o superbohaterach.

Iron nipple - mutant. Większość z nas, ma sutek na stałe przymocowany do cycka. Większość, nie znaczy wszyscy. Nasz bohater urodził się z w sposób niekontrolowany wędrującym sutkiem po organizmie. Przykładowo, mogło się zdarzyć, że bajerując miłość swojego życia, sutek przebiegł mu przez czoło, gałkę oczną, język, szyję, by zniknąć pod koszulką. Randka oczywiście się nie udała. Bohater miał kompleksy etc. Pewnego dnia jednak spotkał starego mistrza, który twierdził, że każdy dar można wykorzystać dla dobra.  Nauczył Iron nipple'a kontrolować sutek, po czym oblał go gorącym żelazem. Tera nasz heros może odbijać pociski sutkiem. 

Raven821

[spoiler]
Cytat: franqey w Lipiec 10, 2014, 04:36:30 PM
Wychodzę z założenia, że uda mi się załatwić so rysownika, wydać komiks, że Boon go przeczyta, i postać z tego komiksu będzie ekskluzywną postacią na Nintendo. Komiks jest o superbohaterach.

Iron nipple - mutant. Większość z nas, ma sutek na stałe przymocowany do cycka. Większość, nie znaczy wszyscy. Nasz bohater urodził się z w sposób niekontrolowany wędrującym sutkiem po organizmie. Przykładowo, mogło się zdarzyć, że bajerując miłość swojego życia, sutek przebiegł mu przez czoło, gałkę oczną, język, szyję, by zniknąć pod koszulką. Randka oczywiście się nie udała. Bohater miał kompleksy etc. Pewnego dnia jednak spotkał starego mistrza, który twierdził, że każdy dar można wykorzystać dla dobra.  Nauczył Iron nipple'a kontrolować sutek, po czym oblał go gorącym żelazem. Tera nasz heros może odbijać pociski sutkiem.
[/spoiler]


arti91

Cytat: franqey w Lipiec 10, 2014, 04:36:30 PM
Wychodzę z założenia, że uda mi się załatwić so rysownika, wydać komiks, że Boon go przeczyta, i postać z tego komiksu będzie ekskluzywną postacią na Nintendo. Komiks jest o superbohaterach.

Iron nipple - mutant. Większość z nas, ma sutek na stałe przymocowany do cycka. Większość, nie znaczy wszyscy. Nasz bohater urodził się z w sposób niekontrolowany wędrującym sutkiem po organizmie. Przykładowo, mogło się zdarzyć, że bajerując miłość swojego życia, sutek przebiegł mu przez czoło, gałkę oczną, język, szyję, by zniknąć pod koszulką. Randka oczywiście się nie udała. Bohater miał kompleksy etc. Pewnego dnia jednak spotkał starego mistrza, który twierdził, że każdy dar można wykorzystać dla dobra.  Nauczył Iron nipple'a kontrolować sutek, po czym oblał go gorącym żelazem. Tera nasz heros może odbijać pociski sutkiem.
Czego to ludzie nie wymyślą. Historia mutanta z sutkiem, hahha.

Pauvell

#23
Yaga/Roga - postać wzorowana na mitologii słowiańskiej.

Rys historyczny:
Oddano ją w ofierze dawnemu, trzygłowemu bogowi lasu. Przykuto do drzewa i pozostawiono. Była silna nie poddawała się, lecz umierała powoli, łącząc się z lasem. Wyzwoliło to w niej niezwykłe możliwości, stała się częścią sił natury. Shinnok świadomy jej wojowniczych umiejętności odkupił ją od leśnego boga. W zamian za życie oddała się służbie Shinnokowi.

Wygląd: Rogi. Maska? Maska z 3 twarzami?
[spoiler]



[/spoiler]

arti91

#24
Cytat: Pauvell w Lipiec 13, 2014, 06:52:44 PM
Yaga/Roga - postać wzorowana na mitologii słowiańskiej.

Rys historyczny:
Oddano ją w ofierze dawnemu, trzygłowemu bogowi lasu. Przykuto do drzewa i pozostawiono. Była silna nie poddawała się, lecz umierała powoli, łącząc się z lasem. Wyzwoliło to w niej niezwykłe możliwości, stała się częścią sił natury. Shinnok świadomy jej wojowniczych umiejętności odkupił ją od leśnego boga. W zamian za życie oddała się służbie Shinnokowi.

Wygląd: Rogi. Maska? Maska z 3 twarzami?
[spoiler]



[/spoiler]
To jak do tej pory najciekawsza postać. Według mnie Edd Boon powinien od razu brać ją do gry.

Adept

Cytat: Pauvell w Lipiec 13, 2014, 06:52:44 PM
Była silna nie poddawała się, lecz umierała powoli, łącząc się z lasem. Wyzwoliło to w niej niezwykłe możliwości, stała się częścią sił natury.

No to jednak nie była silna skoro umarła :D Ja tam nie wiem czy chciałbym grać postacią którą ktoś (dzikusy?) przyczepił do drzewa i ona po tym zdarzeniu umarła stając się bożkiem sił natury. Poza tym gdyby miała wojownicze umiejętności, to nie dałaby się przykuć do drzewa, no chyba, że je nabyła dopiero po śmierci.

arti91

Cytat: Adept w Lipiec 13, 2014, 09:08:33 PM
Cytat: Pauvell w Lipiec 13, 2014, 06:52:44 PM
Była silna nie poddawała się, lecz umierała powoli, łącząc się z lasem. Wyzwoliło to w niej niezwykłe możliwości, stała się częścią sił natury.

No to jednak nie była silna skoro umarła :D Ja tam nie wiem czy chciałbym grać postacią którą ktoś (dzikusy?) przyczepił do drzewa i ona po tym zdarzeniu umarła stając się bożkiem sił natury. Poza tym gdyby miała wojownicze umiejętności, to nie dałaby się przykuć do drzewa, no chyba, że je nabyła dopiero po śmierci.
Może była wcześniej za słaba i dała się przywiązać. Po śmierci jej, Shinnok dał jej jakieś moce, nauczył walczyć no i dał jej życie. Dla mnie fajna postać.

johnx

Właśnie bardzo fajna postać. Co do czepiania się Adepta - to akurat fakt, też mi brakuje tego opisu jak została złożona w ofierze. Może po prostu została wcześniej uśpiona, lub ogłuszona z zaskoczenia. Poza tym jakby nie patrzeć, składając kogoś w ofierze raczej pozbawia się tego kogoś życia, a nie przykuwa do drzewa i zostawia na nie tak bardzo pewną śmierć. Przecież w tym czasie jak ten ktoś został zostawiony bez opieki, miałby szanse na uwolnienie się. No chyba, że w ofierze miał zamiar złożyć ją dokładnie jeden fanatyk i ona resztką sił pozbawiła go życia gdy już była przykuta do tego drzewa. Dokładnie jeden fanatyk, bo gdy byłoby ich więcej, to raczej nie starczyłoby jej na nich sił.

Pauvell

Faktycznie historia wyszła dziurawa jak porządny ser. Ogólnie chodzi mi o postać opartą o element roślinności. To chyba ostatni żywioł niezaadaptowany do MK. Żeby nie wyszła Poison Ivy dodałem leśną otoczkę, plus wsparcie mitów słowiańskich.

Nowy pomysł:

Azatar (tur.uwalnia)/Rihai (Rihā'ī - ind. uwolnienie)/B'atar (baatar - mong. bohater)

Historia
Po pokonaniu Shao Khana w Outworld zrobiło się spore zamieszanie.  Pewne koczownicze ludy podjęły próbę buntu. Gdzieś na rubieżach władzę w prymitywnej kopalni/kamieniołomie przejęli niewolnicy. Rebelię wszczął i poprowadził Azatar/Rihai/B'atar.

Wygląd/Cechy charakterystyczne
Walczy dwoma kilofami. Potężnie zbudowany. Cały zaprószony białym pyłem, który sypie się z jego odzienia przy każdym ruchu. Bosy, klata odsłonięta, przepasany szmatami, długie kudły. Z powodu pylicy często kaszle krwią.

Walka
Świetnie macha kilofami, nie tylko przy wydobywaniu surowca. Potrafi posługiwać się materiałami wybuchowymi.

[spoiler]

[/spoiler]

Taka moja szkicowa wizualizacja:




arti91

Cytat: Pauvell w Lipiec 14, 2014, 05:08:25 PM
Faktycznie historia wyszła dziurawa jak porządny ser. Ogólnie chodzi mi o postać opartą o element roślinności. To chyba ostatni żywioł niezaadaptowany do MK. Żeby nie wyszła Poison Ivy dodałem leśną otoczkę, plus wsparcie mitów słowiańskich.

Nowy pomysł:

Azatar (tur.uwalnia)/Rihai (Rihā'ī - ind. uwolnienie)/B'atar (baatar - mong. bohater)

Historia
Po pokonaniu Shao Khana w Outworld zrobiło się spore zamieszanie.  Pewne koczownicze ludy podjęły próbę buntu. Gdzieś na rubieżach władzę w prymitywnej kopalni/kamieniołomie przejęli niewolnicy. Rebelię wszczął i poprowadził Azatar/Rihai/B'atar.

Wygląd/Cechy charakterystyczne
Walczy dwoma kilofami. Potężnie zbudowany. Cały zaprószony białym pyłem, który sypie się z jego odzienia przy każdym ruchu. Bosy, klata odsłonięta, przepasany szmatami, długie kudły. Z powodu pylicy często kaszle krwią.

Walka
Świetnie macha kilofami, nie tylko przy wydobywaniu surowca. Potrafi posługiwać się materiałami wybuchowymi.

[spoiler]

[/spoiler]

Taka moja szkicowa wizualizacja:


Powinni Cię zatrudnić przy tworzeniu Mortal Kombat. :) Drugi ciekawy pomysł. Pierwszy lepszy, ale ten wcale nie najgorszy.

franqey

Już trzecią dupę wyrwałem na iron nipple.

Semek

Motyw z kopalnią mi się bardzo podoba, jedynie ta pylica/krzemica mi nie podchodzi. Do tego bym zabrał mu jeden kilof i dał taki ogromny jak ma piramidogłowy w Silent Hill. Natomiast do nogi bym przyczepił kulę z łańcuchem jako inny wariant stylu.

Do wszystkiego z tą historią bym połączył łowcę buntowników. Bezwględnego tropiciela i wojownika. Wygląd marzy mi sie taki:


SlaveMe TortueMe KillMe

Yaga Roga podoba mi się ze względu na słowiańskie korzenie [użycie słowa związanego z florą nie zamierzone :p] Szczególnie pierwsza i czwarta wizualizacja.... Nawet widzę oczyma wyobraźni jej Fatality: Yaga Roga przywołuje pędy i cienkie korzenie a te wrastają w anusa i cewkę moczową przeciwnika by potem wybebeszyć go od środka.... Na zasilanym nawozem z trupa miejscu gdzie bieleją kości wyrasta piękny kwiat...

Azatar też mi przypadł do gustu, szczególnie dlatego, że ma warianty imion, które coś znaczą, a nie jak Taven czy Dairou..... Spodobał mi się motyw sypiącego się z niego pyłu i kaszlenia krwią.... Tylko co on ma za interes w turnieju MK? Zwiał z kopalni teraz nie ma roboty? Trzeba dopracować ten wątek......

franqey

#33
Zunrealm - planeta podobna do ziemi. Zbliżona w podobnym stopniu do gwiazdy, choć znajdująca się odpowiednio bliżej. Posiada jeden księżyc, mniej zasobna w roślinność i wodę. Podobnych rozmiarów. Mniej więcej na środku planety znajduje się olbrzymia pustynia, sięgająca jej każdego krańca, której nie sposób przebyć w żadnym kierunku, dzieląca planetę na pół

Selenici - Koczowniczy narów, mieszkający na obrzeżach pustyni.

Wierzenia: Selenici wierzą, że kiedyś istniały dwa księżyce, i nie było słońca. Przed pojawieniem się obecnych mieszkańców, planetę zamieszkiwali bogowie, walczący o dominację. W wyniku ich knowań z Zunrealm uciekła większość z nich, i ostało się tylko dwóch najsilniejszych - bóg zabójstwa i bóg złodziejstwa. Aby dowieść, który z nich jest potężniejszy, zawarli zakład. Jednakże sprytniejszy władca kradzieży, podstępem nakłonił drugiego, aby walka działa się w jego dziedzinie. Mistrz śmierci gdy zorientował się w podstępie, postanowił wyznaczyć swemu oponentowi zadanie pozornie niewykonalne - kradzież księżyca. Trudność tego zadania polegała na tym, że każdy z księżyców ma na swoich usługach potężnego smoka, a w razie gdyby ten zawiódł, w jego obronie ruszą gwiazdy. Bóg złodziei, aby stępić brutalność smoka, przez 20 lat karmił smoka płodami roli, i kradł całe mięso jakie ten upolował. Gdy smok stał się już słaby i gruby, złodziej zabił smoka, i ukradł księżyc. Wtedy do ataku ruszyły gwiazdy. Podstępny bóg, aby zapobiec konfrontacji, zrobił z ciała smoka klejnot, dorównujący swym pięknem księżycowi - słońce. gdy gwiazdy ujrzały jak jasno płonie , pomyślały że to smok wciąż żyje i odstąpiły. Złodziej i morderca opuścili świat, lecz zanim to nastąpiło, ten pierwszy ze skradzionego księżyca uczynił ludzi. Nie spodobało mu się jednak to co zrobił, gdyż ci zaczęli się wzajemnie mordować, pokuszeni przez jego odwiecznego rywala. Postanowił więc na nowo zaludnić ziemię, lecz do tego potrzebuje skraść drugi księżyc. Za każdym razem gdy jest zaćmienie księżyca następuje próba kradzieży, jednakże selenici tego dnia składają ofiary z ludzi, by nakarmić smoka pilnującego drugiego księżyca. Ten posilony ludzkim mięsem przegania boga złodziei. Selenici czczą boga morderstwa, gdyż ich stwórca ich odrzucił. Żywią się tylko mięsem, i podbijają inne ludy.

Przez fakt że Selenici odrzucili spożywanie roślin, oraz osiadły tryb życia, prowadzą nieustanny podbój, pustynia na środku planety zaczęła się powiększać. Stada zwierząt spożywają olbrzymie ilości zielska, a ziemia się wyjaławia. Z tego względu lud który opisuję migruje coraz dalej w kierunku północnym, podbijając coraz to nowych sąsiadów. Dni stają się coraz krótsze, co jest dla nich dowodem na słabnącą siłę smoka, i powoduje coraz więcej krwawych ofiar. Stają się coraz brutalniejsi, i prą na północ, zostawiając za sobą jałową ziemię, która staje się pustynią. W pewnym momencie docierają na biegun, gdzie dochodzi do nocy polarnej. Słońce nie wstaje przez wiele dni, zwierzęta z braku paszy wymierają,  a nasi bohaterowie ogłaszają armagedon. Dochodzi do rzezi, wszyscy zaczynają wybijać się nawzajem, aż zostaje przy życiu tylko jeden, najsilniejszy przedstawiciel Selenitów. W momencie, gdy zabija ostatnią osobę na połowie planety, otwiera się portal, z którego wychodzi Shinook, i przedstawia się jako bóg morderców. Gratuluje mu, i zaprasza do Mortal Kombat.

SlaveMe TortueMe KillMe

Wyjebana historia farnqey. Najbardziej podobają mi się 'stada zwierząt spożywające olbrzymie ilości zielska'..... A jakieś ciosy i fatala masz dla czempiona Zunrealmu?

Filx

Dawno tu nikt nic nie pisał, więc pomyślałem, że może warto go odświeżyć.
Arachno- jest to człowiek posiadający zamiast nóg ciało pająka z pajęczymi nogami. Ma sześcioro oczu i nosi na sobie tylko białą, podartą bluzkę (bo gaciami nie ma czego zakryć  :P).
Historia: Shang Tsung stworzył wiele ohydnych stworzeń w swoich "laboratoriach". Jednak jedno z jego dzieł wymknęło się spod kontroli. Porwany żołnierz ze Special Forces połączony z pajęczym ciałem był nie do opanowania. Oszołomił czarnoksiężnika i uciekł do Żyjącego Lasu. Czekał na odpowiednią chwilę, żeby zaatakować. Pielęgnował swoją nienawiść i chęć zemsty na Tsungu. Gdy dowiedział się o śmierci Shao Kahna i Shang Tsunga zrozumiał, że to najodpowiedniejsza chwila, żeby uderzyć...
Fatality: Arachno wbija przeciwnikowi w ucho odwłok i składa w jego mózgu jaja (wiem, że to mężczyzna, ale nie krytykujcie). Po chwili wykluwają się pająki i zjadają głowę przeciwnika od środka.

Ninja-Spectre

Imie: Thunderus

Cyklop - wielki, silny jak Goro czy Kintaro, ale potrafiący jeszcze trzaskać piorunami

Historia:

1500 lat temu Imperator Outworld Onaga ze swoją armią przeprowadził Inwazję na Królestwo Ziemskie. Opiekun Ziemi bóg piorunów Raiden czując, że nie może poradzić sobie z napastnikami stworzył Cyklopów - silnych olbrzymów z 1 okiem na środku czoła. Dodatkowo dał im również cząstkę swojej boskiej mocy, która umożliwiało cyklopom razić swoich wrogów piorunami. Na czele olbrzymich wojowników stanął najpotężniejszy z nich Thunderus.  Dzięki wydajnej pomocy Cyklopów Raidenowi udaje się pokonać wrogą armię, a sam Onaga ucieka do Outworld. Na Ziemi nastaje pokój. Ale na długo... Cyklopi wyraźnie rozzuchwalili się po niedawnym zwycięstwie i zaczęli nadużywać swojej siły wobec ludzi mieszkających na Ziemi. Wkrótce Thunderus ogłosił się władcą planety i wraz ze swoimi pobratymcami zaczął siać terror i zniszczenie - zmuszał Ziemian do niewolniczej pracy i składania im ofiar z ludzi - cyklopi polubili ludzkie mięso. Thunderus poczuł się potężniejszy od samego Raidena i zaczął jemu wygrażać. Rozgniewany bóg piorunów strącił cyklopów do podziemia. Siła i okrutny charakter cyklopów wzbudził uznanie ich niedawnego wroga -Onagi, który postanowił ich uwolnić w zamian za pomoc w walce ze swoim niedawnym doradcą - Shao Kahnem. Wkrótce rozpoczęła się krwawa bitwa między Onagą i Shao Kahnem o władzę w Outworld. Podczas bitwy Cyklopi poznali godnych przeciwników - czterorękich Shokan, gdzie nawiązał się cieakwy pojedynek między Goro a Thunderusem. Thunderus był bliski pokonania Goro, ale w pewnym momencie został trafiony w plecy przez czarnoksiężnika Shang Tsunga. Shao Kahn i jego armia zwyciężyła, a cyklopi zostali zesłani do kopalni, gdzie zakuci w kajdany przez setki lat wydobywali cenne surowce dla Imperatora.
Teraz jednak wszystko się zmieniło, Shao Kahn nie żyje, a nowy imperator Outworld będzie potrzebował pomocy cyklopów do podbojów kolejnych światów. Ponadto po udanych podbojach obiecał im dać im we władanie Królestwo Ziemskie, którego Cyklopi wciaż czują się właścicielami. Najpierw jednak trzeba pokonać pierwszą przeszkodę - wygrać święty turniej Mortal Kombat, gdzie potężny Thunderus ma zatrzymać ziemskich wojowników.

Gra:
Thunderus byłby sub-bossem jak wcześniej Goro, Kintaro, Motaro i Moloch. Posiadałby potężne ciosy i rzuty oraz używałby w walce piorunów i elektyczności jak Raiden.

Fatality 1:
Thunderus rozrywa przeciwnika na pół, wyrzuca obie części w powietrze, a następnie przysmaża je piorunami. Gdy szczątki spadają na ziemię rozpadają na węgiel i popiół.

Fatality 2:
Thunderus chwyta przeciwnika i ciska nim z całej siły o ziemię, potem przysmaża go kilka sekund piorunem. Następnie wyskakuje mocno w górę - spadajac na zwłoki przeciwnika powoduje jego rozpad na węgiel i popiół  ;D





arti91

Xien Dashi- wojownik wywodzący się z ludu Kitanów. Mieszkaniec Edenii, który jako jeden z nielicznych przeżył atak armii Shao Kahna. Daleki krewny księżniczki Kitany. W czasie, gdy trwał dziesiąty turniej Mortal Kombat, a po nim Ziemia została napadnięta przez imperatora, Dashi był jednym z żołnierzy szkolonych do armii Outworld. Po śmierci Kahna i Shang Tsunga ten zostaje skutecznie namówiony do współpracy z Black Dragon. Oficjalnie do tego klanu nie należy, ale pomaga. Jego głównym celem jest usunięcie wszystkich członków Białego Lotosu. W przyszłości zamorduje podstarzałego Kunga Lao oraz Kaia. Po przejęciu władzy przez Onagę, utalentowany wojownik stanie się jednym z głównych ludzi nowego króla.
Specjały: Rzucanie włócznią, oślepianie piachem, wbijanie noża w brzuch przeciwnika.
Wygląd: Długie czarne włosy, lekka zbroja.

franqey

Opiszę tu, choć nie do końca na temat. Ale chyba bardziej niż w głównym temacie. Renowacja Dariusza, z tym że wymaga ona również odświeżenia Havika, Hotaru i Dairou. Pozwolę sobie pisać w częściach, bo naraz mi się nie chce. Zaczynamy.
   
   Hotaru był gwardzistą w służbie króla Jerroda z Edanii.  Darzył platonicznym uczuciem królową Sindel. Jednakże wierność władcy nie pozwalała mu poddać się temu uczuciu. Aby zabić wyrzuty sumienia regularnie poddawał się różnym pokutą, samobiczowaniu, pielgrzymką n klęczkach czy noszeniu włosiennicy. Jednakże mieszkańcy Edanii są długowieczni i przez lata nie potrafił zabić miłości w pełni, co kiełkowało zgorzknieniem i ogólnym cynizmem oraz stopniowym porzucaniem rycerskości. Trwało to aż do momentu zdobycia Edanii przez Shao Khana i śmierci Jerroda. Po zakończeniu turnieju Kitana została wysłana na placówkę gdzieś na rubieżach królestwa, w pałacu zostali jednak Hotaru, Sindel, Jade i Shao. Sindel wiedziała o miłości jaką Hotaru ją obdarzył i postanowiła wykorzystać go do własnych celów, znaleźć w nim obrońce. Uwiodła go i mu się oddała, w zamian za co ten wszczął bunt przeciw Shao. Dodać należy bunt skazany na porażkę. Doszło do wielu bitew i wojska Hotaru coraz bardziej traciły pole. Już wtedy zaczął dostrzegać bezsens wojny i zapragnął pokoju pod jakimkolwiek sztandarem. Jednakże nie chciał zawieść swej ukochanej i brnął w beznadziejne starcie. Doszło do ostatecznej bitwy. Mimo przygniatającej przewadze wojsk Shao, siły buntowników utrzymały pozycje prze cały tydzień. Przez cały ten czas Hotaru nie zmrużył oczu. Coraz silniej pragnął porządku i ładu. W tym czasie również zaczęła go nawiedzać zjawa zrodzona z bezsenności, senny majak - kapłan chaosu Havik. Buntownik zaczął prowadzić niekończącą się dyskusję z Havikiem, który namawiał go do trwania przy bezsensownej walce. Gdy nie było już najmniejszych szans na zwycięstwo Hotaru za namową swojego nemezis wysłał list do swego przyjaciela Darriusa, nakłaniający go do prowadzenia dalszej walki. Posłańcem miał być Dairou, najbardziej zaufany człowiek i prawa ręka Hotaru.
   Dairou od dłuższego czasu obserwował szaleństwo swego dowódcy. Jasne, wojna na każdym wypala swoje piętno, ale to co działo się z Hotaru nie było zwykłą traumą i powoli nabierało znamion szaleństwa. Walka już dawno straciła sens, jednak dobry żołnierz słucha rozkazów. Dairou oraz garstka pozostałych przy życiu weteranów byli dobrymi żołnierzami. Najlepszymi z najlepszych. Nie zmienia to jednak faktu, że po usłyszeniu rozkazu nasz bohater poczuł ulgę. Co prawda nie miał realnych szans przedrzeć się przez linie wroga niezauważonym, a razie wykrycia czekała go śmierć, jednakże śmierć była tym co zna każdy żołnierz. Starą przyjaciółką czekającą za rogiem. Uczestnictwo w szaleństwie Hotaru było czymś co sprawiało że śmierć była dobra. Wbrew nadziei Dairou dostarczył wiadomość. Niewiele pamięta z tego, co działo się po drodze, ale dostarczył. Gdy wszedł do namiotu Darriusa cały umazany we krwi, służąca wzięła go za demona z Nethrealm. Po zmyciu całej posoki, okazało się że na czole pozostało mu znamię, niczym krwawy tatuaż, którego w żaden sposób nie dało się usunąć. Emisariusz nie dbał o to. W zasadzie o nic już nie dbał. Przyłączył się do armii Darriusa, jednak stracił całkowicie dawną gorliwość. Zależało mu już tylko na tym by obejrzeć pole bitwy, upewnić się że koszmar którego doświadczył się zakończył. Gdyby wiedział wtedy, że ofiary bitwy ułożone zostaną na kształt jego nowego znamienia, pewnie tak by mu nie zależało. Odnalazł ciała wszystkich swoich braci z wyjątkiem Hotaru.
   Przywódca buntowników dostał się do niewoli Shao Khana. Pragnął śmierci w boju, ta jednak nie nastąpiła. Potrzeba było aż dwunastu ludzi by wziąć go żywcem. W lochach nikt nie zadawał Hotaru żadnych pytań. Nikt poza Havikiem w jego głowie. Codziennie poddawany był wymyślnym torturom, a gdy zasypiał nawiedzało go widmo, by zadawać mu jeszcze większe cierpienie. Nie wiedział ile czasu spędził w niewoli. Któregoś dnia jednak kaci się nie pojawili. Zamiast nich do jego celi wpadło kilkunastu uzbrojonych ludzi z Darriusem na czele. Zaczęli mu opowiadać, że bunt nie umarł i nadal toczy się partyzancka walka oraz namawiali by znów stanął na czele ruchu. Hotaru był już jednak złamany. Przez dwa tygodnie nie wypowiedział ani słowa, do momentu, aż z któregoś z patroli nie wrócił Dairou. Jedno spojrzenie na tatuaż dawnego kompana wystarczyło by Havik odezwał się po raz kolejny.
   Dairou był pełen niepokoju, gdy Hotaru poprosił go, by razem wyruszyli na jedną z rutynowych misji. Wróciły dawne wspomnienia, a szaleństwo dowódcy tylko nabrało na sile. Jeszcze bardziej niepokojące było to, że trasa ich marszu przebiegała przez miejsce ostatniego starcia niedawnej kampanii. Gdy dotarli do tego punktu, Hotaru rzucił się na Dairou, obezwładnił go i związał. Następnie zaczął przygotowywać się do czegoś co wyglądało na rytuał magiczny. Cały czas mamrotał do siebie. Opowiadał o tym, że w tym miejscu zginął został stracony jakiś kapłan, o powrocie chaosu i krwawym znaku.
   Darrius znalazł Dairou związanego i przerażonego. W okolicy walały się czarne świece i ciała wieśniaków a prowizoryczny ołtarz cały skąpany był we krwi. Ze słów żołnierza nie dało się nic zrozumieć, poza tym że Hotaru oszalał i wskrzesił jakieś monstrum. To ostatnie prawdopodobnie spowodowane było długotrwałym leżeniem na słońcu, jednak szaleństwo przyjaciela bardzo zasmuciło Darriusa. Postanowił że będzie prowadził walkę o niepodległość Edanii jeśli nie z innego powodu, to tylko po to by to co spotkało Hotaru nie poszło na marne.
   Hotaru po raz pierwszy od długiego czasu poczuł się naprawdę wolny. Co prawda nic nie pamiętał z poprzedniej nocy, nie miało to jednak żadnego znaczenia. Odnalazł pokój i tego samego życzył wszystkim ludziom. Wiedział jednak, że aby inni poznali to co on, musi zapewnić by któraś strona zatriumfowała. Zdał sobie sprawę, że tylko silniejszy może zwyciężyć, a najsilniejszą znaną mu osobą był jego niedawny wróg – Shao Khan. Postanowił udać się do niego, prędzej jednak musiał odwiedzić Sindel i przekonać ją do uległości. Względem Shao Khana i Niego. Zastał królową w swojej komnacie. Zaczął opowiadać o swoich odkryciach i błagał by w imię ich miłości wyznała przed imperatorem swe winy. Sindel jednak nie chciała go słuchać. Ta wstrętna, niewdzięczna dziwka, po wszystkim co dla niej przecierpiał nie miała prawa odtrącać jego ideii. Nie miał prawa odtrącać Jego. Musiał nauczyć ją posłuszeństwa, pokazać siłę i zaprowadzić porządek. Na samą myśl o tym kutas zaczął mu twardnieć. Zdarł z królowej suknie, ściągnął spodnie lecz nagle poczuł silny ból w tyle głowy. Zanim świadomość go opuściła usłyszał tylko głos królowej – Jade, dzięki bogom, tu jesteś!

SlaveMe TortueMe KillMe

Ja jebię, franqey czy ta historia jest oparta na Twoich własnych przeżyciach? Chodzi mi szczególnie o końcówkę...................

franqey


savel

KAI 2.0

Historia:
Gdy Liu Kang wyruszał na turniej MK, jego przyjaciel Kai, świadomy niewystarczających umiejętności wyruszył w odległość podróż, by poznać różne kultury i techniki walki. Stał się wędrowcem, przemierzał różne, zapomniane przez cywilizację rejony świata. Odwiedził m.in. Afrykę i Polinezję.

Wygląd:



W ogólnym kształcie zbliżony do oficjalnych wyglądów, jednak poza tym zawiera masę elementów z różnych kultur, dopasowane do określonego wariantu postaci. Warianty postaci różnią się też warpaintingiem.













Warianty:
VooDoo - Ciosy korzystające z laleczki voodoo, do wyglądu dodana może jakaś kościana maska.
Hunter - Dmuchawka.
Tribal Warrior - Tarcz + oszczep.

ender

Cytat: franqey w Marzec 09, 2015, 07:33:18 PM
Opiszę tu, choć nie do końca na temat. Ale chyba bardziej niż w głównym temacie. Renowacja Dariusza, z tym że wymaga ona również odświeżenia Havika, Hotaru i Dairou. Pozwolę sobie pisać w częściach, bo naraz mi się nie chce. Zaczynamy.
   
   Hotaru był gwardzistą ....

Bardzo fajna ta historia Hotaru, ale Dariusz jest w niej dalej na siłę wstawionym pionkiem. Zainspirowałeś mnie jednak i opisałem swoją wizję postaci Darriusa i Dairou. Wydaje mi się, że to co tu opisuje nie jest jakoś specjalnie sprzeczne z tym co było w oryginalnej historii.


Darrius – już jako krnąbrny, nieposłuszny dzieciak nigdy nie pasował do orderrealmu. Będąc nastolatkiem, włócząc się po zakazanych miejscach, przy pierwszej okazji jak mu się nadarzyła w życiu, przeszedł przez portal do innych wymiarów. Żeby przeżyć zaciągał się na służbę do różnych oddziałów. Okazało się, że walka jest jego żywiołem. Wkrótce stał się znany w „branży”. Sam zebrał własny oddział i wykonywał zadania na zlecenie między innymi: Daegona, Czarnego Smoka, czy Special Force. Przełomowym dla niego okazał się zlecenie z jego rodzinnego wymiaru. Wiele się tam pozmieniało pod jego nieobecność. Zleceniodawcą był ruch oporu, Darrius miał ochraniać spotkanie liderów. Tego zadania podjął się z czystą przyjemnością, nawet pieniądze nie były tak istotne. Okazało się, że zlecenie było zabójcze. Wszyscy jego ludzie zginęli, przywódcy ruchu oporu przepadli bez wieści, ale on przeżył. Jego przeciwnikiem, osobą która wykończyła wszystkich jego ludzi, był słynny zabójca Dairou. Darrius, jako jedyna osoba która kiedykolwiek przeżyła walkę z assasynem stał się legendą. Został obwołany nowym przywódcą, co było w tym czasie dla niego bardzo na rękę. Zawsze kierując się rozsądkiem wiedział, że vendetta na  zabójcy nie ma żadnego sensu. On był tylko narzędziem. Uderzyć należy w przywódcę Senatu, w Hotaru, a na lepsze okoliczności nie mógł liczyć. Hotaru angażuje się osobiście w walkę w Outworld, a Darrius otrzymał niespodziewanie silnego sojusznika.
Tyle historia. Musi mieć jakiś atrybut charakterystyczny tylko dla niego. Ja proponuje kastet.  Ciosy to bym mu zupełnie zmienił. Może dostać granaty hukowe, które ogłuszają przeciwnika na drugim końcu ekranu. Może założyć na siebie ładunek wybuchowy. Nie może wtedy blokować, ale może przerwać combo przeciwnika detonując go. Oczywiście detonacja zabierze więcej energii jemu samemu, niż przeciwnikowi. I jeszcze fatal: Stojąc przed przeciwnikiem poprawia kastet. Przytrzymuje głowę przeciwnika z jednej strony, aby w drugą stronę przywalić sierpowym. Wypadają zęby. Kolejny cios w skroń, wypływa oko. Przeciwnik opada, ale Darrius przytrzymuje go za szczękę, aby ruchem podobnym do wpijania gwoździa, wbić nos w czaszkę. Truchło upada. Darrius jeszcze je kopie, ale nie ma już żadnej reakcji.


Dairou -  wzorowy syn orderrealmu. Zawsze słuchał co do niego mówiono, nigdy nie zadawał pytań. Jako dziecko wykazywał talenty do sztuk walki więc trafił do klasztoru trenującego Obrońców Porządku. Spisywał się świetnie, całe szkolenie przeszedł szybciej niż ktokolwiek w historii. Na zakończenie nauki wszystkim absolwentom klasztoru wypalano jednakowy znak na czole, aby każdy wiedział z kim rozmawia. Jemu znak wypalono w wieku dorastania, przez co jako osoba dorosła miała unikalny znak. Zaraz po uroczystości wypalenia pojawił się protektor wymiaru (i tu wstawiamy nowego boga) który zaproponował Dairou indywidualne szkolenie. Wiele lat trenował pod okiem protektora, aby pewnego dnia pozostać z niczym. Protektor pewnego dnia po prostu się nie pokazał, następnego i następnego również. Dairou nie wiedział co robić, w końcu postanowił wrócić do klasztoru. Tam się trochę pozmieniało, ale jego powrót ucieszył zarówno starych mistrzów, jak i nowego przywódcy klasztoru, przewodniczącego całego wymiaru Hotaru. Jak pełnoprawny Obrońca Porządku dostawał zadania do wypełniania. Spisywał się świetnie, nie rozumiał jedynie, dlaczego ludzie mówią na niego Zabójca, a nie Obrońca. Ale on nie zadawał pytań. Aż do pewnej misji. Miało odbyć się spotkanie przywódców rebeliantów, którzy sami mówią na siebie „Ruch Oporu”. Zlikwidował całą straż spotkania, jednak gdy miał wykończyć nieprzytomnego przywódcę grupy usłyszał hałas dobiegający z komnaty w której mieli być przywódcy. Pobiegł tam natychmiast. Nikogo nie zastał. Nikogo. Pierwsze zadanie, którego nie wypełnił. Znalazł za to talizman. Znał ten talizman bardzo dobrze, widywał go wielokrotnie u swojego mistrza. Co oznaczało, że ktoś wie co się z nim stało. Albo to protektor tworzy ruch oporu. To zrodziło wątpliwości. Nie myśląc o pozostawionym przeciwniku wrócił do klasztoru. Tam pierwszy raz zaczął zadawać pytania. Rozwścieczyło to przywódców klasztoru. Dairou został wysłany do więzienia, wymyślono absurdalne zarzuty i czekano na Hotaru – on wydawał tylko jeden wyrok. Dairou siedział w celi, z drugiej strony pilnował go strażnik. To tak jakby w ogóle go nie zamykali. Wyszedł z więzienia, nie wiedząc co ma dalej zrobić. Wiedział tylko, że nie może zostać w tym wymiarze. Przy portalu spotkał Darriusa, zaproponował mu zlecenie. Chętnie spotka Hotaru znowu, a to czy wypełni zlecenie będzie zależeć do odpowiedzi jakie mu udzieli. Tym razem Dairou ma bardzo wiele pytań.
Ciosy oparł bym na tym jego teleporcie, zamianie miejscami. Widzę to tak, że zaczyna biec na przeciwnika, robi zamianę i w efekcie to przeciwnik biegnie na niego. Wydaje mi się, że na tej zasadzie można wykombinować wiele ciosów, byle by były dynamiczne. I jeszcze fatal. Szybkim ruchem skręca kark przeciwnika, ciało opada na ziemię, ale on trzyma dalej za głowę i skręca ją jeszcze parę razy. Gdy już widać, ze głowa nie ma połączenia z resztą ciała, kładzie nogę na ramieniu oponenta i odrywa głowę.


Filx

#43
Cytat: Filx w Luty 10, 2015, 08:06:06 PM
Dawno tu nikt nic nie pisał, więc pomyślałem, że może warto go odświeżyć.
Arachno- jest to człowiek posiadający zamiast nóg ciało pająka z pajęczymi nogami. Ma sześcioro oczu i nosi na sobie tylko białą, podartą bluzkę (bo gaciami nie ma czego zakryć  :P).
Historia: Shang Tsung stworzył wiele ohydnych stworzeń w swoich "laboratoriach". Jednak jedno z jego dzieł wymknęło się spod kontroli. Porwany żołnierz ze Special Forces połączony z pajęczym ciałem był nie do opanowania. Oszołomił czarnoksiężnika i uciekł do Żyjącego Lasu. Czekał na odpowiednią chwilę, żeby zaatakować. Pielęgnował swoją nienawiść i chęć zemsty na Tsungu. Gdy dowiedział się o śmierci Shao Kahna i Shang Tsunga zrozumiał, że to najodpowiedniejsza chwila, żeby uderzyć...
Fatality: Arachno wbija przeciwnikowi w ucho odwłok i składa w jego mózgu jaja (wiem, że to mężczyzna, ale nie krytykujcie). Po chwili wykluwają się pająki i zjadają głowę przeciwnika od środka.
Właściwie nawet nie pomyślałem,  żeby wymyślić mu jakieś warianty, więc teraz nadrobię.
Instinct- wariant oparty na zdolnościach zdobytych w lesie, czyli m.in. szybkie przeskakiwanie na drugą część areny, szybkie ataki.
Punisher- wariant skupiający się na projectilach w postaci pajęczyny.
Mercenary- wariant związany ze zdolnościami żołnierza. Większe obrażenia kosztem szybkości.

EDIT: Ej, a może ułożymy historię opartą tylko o nasze wymyślone postacie? Co wy na to?

franqey

ok. ciąg dalszy.

- Dla czego po tym wszystkim dalej chcesz go ratować?
Dairou krążył po namiocie dowódcy wyraźnie podenerwowany. W przeciwieństwie do swojego rozmówcy Darrius siedział spokojnie na krześle, nie okazując żadnych emocji.
- Penie Cię to zdziwi, ale Hotaru i ja jesteśmy bliźniakami.
-Co!! - żołnierz ze zdumienia aż się opluł - Ale przecież Ty jesteś..
-Młodszy? - Darrius uśmiechnął się półgębkiem - Zawsze któryś z bliźniaków rodzi się później
-Nie, chodzi o to że On jest..
-Brzydszy? Każda kurwa stąd do earthrealm pewnie o tym zaświadczy.
-Też nie!! - mina Dairou robiła się tym głupsza, im bardziej Darrius się uśmiechał - Wy przecież jesteście do siebie całkiem nie podobni!!
- Nie wszystkie bliźniaki są jednojajowe. - dowódca spokojnie nalał sobie kolejny kufel mocnego piwa.
-Ale przecież Ty jesteś czarny!
Człowiek z tatuażem na czole wreszcie wyrzucił to z siebie. W tym samym momencie Darrius zerwał się z krzesła
- Nie pozwolę, by pod moim dowództwem służyli rasiści - zrozumiano!!!
- Tak jest kapitanie. - Dairou stanął  na baczność, machinalnie wypowiadając wyuczoną formułę. - Nie było moją intencją aby Cię urazić kapitanie.
- Jaja se z Ciebie robię - wyższy rangą oficer wybuchnął serdecznym śmiechem. - Siadaj i  nalej sobie, opowiem Ci pewną historię.
Darrius poczekał aż jego towarzysz zajmie miejsce, pociągnął solidny łyk i zaczął.
- Gdyśmy z Hotaru się urodzili za pierwszym razem, faktycznie mieliśmy różnych ojców i różne matki. Pochodzenie mojej było raczej dość podłe. Wojsko było jedynym miejscem, gdzie syn kurwy mógł w miarę szybko awansować, toteż właśnie z nim postanowiłem związać swoją karierę. Pewnego dnia wraz z moim dowódcą - Hotaru daliśmy się złapać wyznawcą pewnej sekty, którą mieliśmy zwalczać. Okazało się że dranie w jakiś sposób przeniknęli do naszej jednostki, a gdy już stanowili większość oddziału zwyczajnie związali nas podczas snu. Większość ludzi zabili od razu, jednak mnie wraz z Hotaru postanowili pogrzebać żywcem. Złożono nas we spólnym grobie, lecz w osobnych trumnach. - Darrius spojrzał Dairou głęboko w oczy - Nie jesteś sobie w stanie nawet wyobrazić jak to jest być pochowanym. Nic nie widzisz, brakuje ci powietrza, tracisz poczucie własnej cielesności, a po jakimś czasie wariujesz i umierasz. Śmierć zastaje cię takim jaki byłeś zanim przyszedłeś na świat. Ślepy, niemy, skulony i odcięty od świata. Przez pięć długich dni leżeliśmy razem pod ziemią jak we spólnej macicy. Chaos i szaleństwo powoli wdzierało się do mojego serca. Wrzeszczałem, straciłem poczucie czasu i sensu, a jedyną rzeczą która nie pozwoliła mi zwariować do reszty była siła spokoju mojego towarzysza. Przez cały czas nie tracił wiary, zachował to, co mi uciekło. Przywracał mi zakotwiczenie w świecie. Na początku jeszcze rozmawialiśmy, potem został tylko dźwięk jego bijącego serca. Gdy po pięciu dniach ludzie króla Jerroda wyciągnęli nas z grobu wiedziałem już, że to iż nie dałem się do końca pochłonąć przez chaos to zasługa Hotaru. Do wczoraj nie podejrzewałem jednak, że moje szaleństwo, słaba wola i strach również odbiły się na nim. Ta cała sprawa z Havikiem. Wygląda na to że mój brat wciąż w swoim umyśle prowadzi ze mną dialog i te fantasmagorie powoli przejmują nad nim kontrolę.
- Ale ja go widziałem - Dairou nagle przerwał wywód.
- To co wydaje Ci się że widziałeś było efektem narkotyków które podał Ci Hotaru oraz porażenia słonecznego.  - Darrius nie dał się wytrącić z równowagi. - Oraz być może zostało spowodowane czymś jeszcze. Gdy już wspólnie z Hotaru narodziliśmy się na nowo z ziemi, wytępiliśmy sektę, którą ścigaliśmy. Podobnie jak Hotaru twierdzili oni, że pragną przywrócić do życia kapłana Chaosu za pomocą rytuału. Potrzebowali do tego obecności kogoś kto podobno pochodzi z jego rodu. Wybiliśmy ich co do jednego, jednak w ich kaplicy znaleźliśmy dziecko, które ponoć jest potomkiem Havika - Ciebie Dairou

cdn. o ile mi się będzie chciało.

ender

Cytat: franqey w Marzec 16, 2015, 11:52:35 PM
... - Penie Cię to zdziwi, ale Hotaru i ja jesteśmy bliźniakami. ...

Przy tym teksie to chyba powinien być przypis, że to z dedykacją dla Artiego ;D Swoją drogą, tak nam urodzinnili tego Mortala, że należało by uznać Artiego za forumowego proroka :)

Filx

Cytat: Filx w Marzec 16, 2015, 02:30:06 PM
EDIT: Ej, a może ułożymy historię opartą tylko o nasze wymyślone postacie? Co wy na to?
I ponawiam pytanie, bo chyba nie dotarło :D

SlaveMe TortueMe KillMe

Cytat: Filx w Kwiecień 10, 2015, 09:48:57 PM
Cytat: Filx w Marzec 16, 2015, 02:30:06 PM
EDIT: Ej, a może ułożymy historię opartą tylko o nasze wymyślone postacie? Co wy na to?
I ponawiam pytanie, bo chyba nie dotarło :D
o kej.....

Filx

Cytat: SlaveMe TortueMe KillMe w Kwiecień 20, 2015, 10:40:24 AM
Cytat: Filx w Kwiecień 10, 2015, 09:48:57 PM
Cytat: Filx w Marzec 16, 2015, 02:30:06 PM
EDIT: Ej, a może ułożymy historię opartą tylko o nasze wymyślone postacie? Co wy na to?
I ponawiam pytanie, bo chyba nie dotarło :D
o kej.....
Cieszy mnie Twój... "entuzjazm"?

SlaveMe TortueMe KillMe

Dziubasku, to żarty były. Że niby nie czekam i że obojętne ale tak naprawdę to czekam, czekam, czekam jak skurwysyn czekam :D Czekam jak Trynkiewicz na wiosnę, jak Karolak na rolę życia, jak Dżonks na miłość prawdziwą i głęboką.....
Tak więc dajesz...... :)

arti91

Chwilę mnie nie było, a zostałem okrzyknięty prorokiem. Cóż, lubię rodzinna atmosferę i wraz ze zbliżającymi się świętami wymyśliłem nową postać. Nie wiem czy powstanie nowa część gry Mortal Kombat, ale zawsze mogę wymyślić nowego wojownika bądź wojowniczkę.
Scorph'a- trzymana w niewoli przez Quan Chi daleka kuzynka Hanzo Hasachiego widzi niepowtarzającą się okazję na wyrwanie z lochów czarnoksiężnika. Sam zginął, więc postanawia wykorzystać panujący chaos w jego dawnym świecie. Wierzy, że cały klan Shirai Ryu nie został wybity. Jej pierwszym celem jest odnalezienie własnie Hanzo. Wszyscy, którzy pomagali Quan Chi mają automatycznie na pieńku ze Scorph'ą.